Lubię
podburzać świadomość
Najpierw żółty przypływ wypełnia podniebienie
nad zazdrosnymi piaskami języka
Chłodzi radosną niepamięcią goryczki –
Piwny strumień sycząc
do głębokiego sklepienia woła
by móc po kolei pozlewać się z nieba
tylko do mojego dna
I lubię
tę systematyczną płynność barw
Co pochodzi od dobroci
serca jak wino czerwonego z wody
aż do nadciemnego przezroczy naczynia
I wiem
Że jest tam coś miłego
Bo już nie patrzę w nic
poza jego brzegiem ślepym
...Tak aż spoglądam na senną północ
o to pytanie:
Czy wreszcie skropli się nawałnica
wynurzająca raz
by odetchnąć
i sternika obudzić z osłabienia?
– niewiadomy próg ociąga się świtem
Czy sen uśmierzający?
– niewidomy pochłaniający
lecz taka nadzieja
Co przymyka oko
na przewidywalność
Gdy załamuje
przeróżne odcienie
morza samego siebie
bardzo fajnie użyte inwersje , styl wiersza koi je tak że nie drażnią . ale ja biorę tylko trzy pierwsze strofy ,przy pytaniach , Olku , coś mnie rozdrażniło , ładnie prowadzisz swoje lubienie , ale potem się rozlewasz , rozgadujesz , jak dla mnie niepotrzebnie .
pozdrawiam :)
Joanna M. Cywińska
25 lipca 2007, 20:04
Zdolne! Metafory zgrabnie szyte, wyobraźnia taka, która innym przysłużyć się jest w stanie - mówię tu o czytelności wiersza. Dobrze się go odbiera, choć morskie i sternicze klimaty nie są moimi ulubionymi ;O) Nie jest Pan, Panie Poeto manieryczny, co niestety często się zdarza. Kupuję! Gratuluję i pozdrawiam! Ahoj ;O)
pozdrawiam :)
Zaloguj się Nie masz konta? Zarejestruj się