- pisane chwilę po nocnej dwunastej albo mocnej, bo 40-sto procentowej,
wówczas jest wystarczająco cicho, by ze stukania w plastik powstała wiadomość
Półprywatnie: muszę położyć się wygodniej, wygięty kręgosłup grozi
tylko minutą na wydobycie mądrości z książek, na spasienie prestiżu.
Fałdy na jego brzuchu rosną z każdym przedrukowanym mottem.
Rzekomo tożsamość to horyzont, z którego płyną odpowiedzi,
co jest dobre, a co tylko wystarczające na podróż. Ciepłe skarpety,
pomocna ręka na zaśnieżonej platformie, gdzie punkty startu i celu
są współrzędnymi wymalowanymi czarną farbą. Ale to wszystko
mało poetyckie, ciąży pod ziemię na dwa centymetry i tworzy okop.
Na jego brzegu stawiam chorągiewki, niech zbierają jak pocztówki
zaginione znaczki ze wspomnień, które mają problem z nadejściem,
wpadają w tunele i razem nucimy o żołnierzach.
Kiedyś powrócą, choć deszcze niespokojne. A mnie się marzy letnia burza,
łączenie obrazów z rytmem grzmotów, bo może pod piersią
wydarzy się coś ciekawego? Niedoświadczona pomyślę, że to zawał,
koniec świata i krzyż na drogę. Horyzonty są zmienne, więc trzeba biec,
kiedy znika niebo, wbijać w ziemię punkty kontrolne,
to znaczy, że pamiętam o miejscach, gdzie powstały schrony.
- tu należy zrobić przerwę, uzupełnić zapasy rozśpiewanej krwi,
erytrocyt zawoła: hej stary, chodź! płynie jakieś alko!
Oficjalnie: u mnie też wciąż śnieg okupuje chodniki
jakby jako jedyny miał do nich prawo. Rozwiera ramiona
z szyderczym uśmiechem, wysoko nad głowami zamyka okrąg,
dlatego w szklanej kuli przechodzę na wystawę. Zatrząś,
a pofalują mi włosy, drobne niteczki naniesione na mapę,
punkt startu i celu. Więc jeśli nadal szukasz odpowiedzi,
postaw kropkę, a potem sprawdź, jaka to już wielka rama.
| 0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
2![]() |
1 |
| fatalny | . . . | wyśmienity | ||||
"trzeba biec kiedy znika niebo"- bardzo udane!
"zatrząś" - jakieś dziwne to słowo.
czy ten banan próbuje popełnić samobójstwo?
a tak naprawdę to był mały performance.
Zaloguj się Nie masz konta? Zarejestruj się