On:
Przyszło do mnie, że nasz wylot w Tatry był zależyty.
Ale wiem, wiem, nie ja rozchadzam Twój czas.
Może mój cały postój do Ciebie był dość ubożny? nie czytaj go tak.
Skoro nie chciałaś, bym Cię wtłoczył w swatbę
– nie będę wybawował już niczego.
Ona:
Pochopnij, jako baśnik. Pochopnij, bulbo!
Choć rozmów smrek luty miał cień...
a pełno w zębach mam Twych przeprosin,
choć mnie już nie pobuźkasz,
od zaczątku była to – miłość,
a myślałeś, że tylko łaska.
| 0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
I co miałbym tu reklamować?
Zaloguj się Nie masz konta? Zarejestruj się