W czasie rzeczywistym wszystko wyglądało inaczej.
Asymilowało się z ruchliwym skrzyżowaniem i grupowało
wokół stóp. Tysiące klatek i ułamki sekund. Jak po środkach
halucynogennych. Jak zawijanie włosów i od
cienie. Pozostały sekretem.
Przychodził, ale nie grał. Siadał po turecku i gapił się w tłum.
Depesze. Deszcz. Pozwalały zostać. Później maleńkie zjawy
i zapadanie grawitacyjne. Większość kryła się pod warstwą,
na pęknięciach. Zniknęła radość. W zamian schizofrenia,
dryfowanie
w nieznanym kierunku. Teraz stare nowe odsłony nie wchodzą w grę,
ani małe organizmy na dnie morza. Szuka życia na innych planetach.
Śledzi ewolucję i tworzy mapę wiatrów.
Startujesz w zawodach czy to miejsce na skali?
Przestaję już o tym myśleć, choć mówią, że prawdziwe historie
są ciekawsze od wymyślonych. Znalazłem punkt zaczepienia.
Od i dokręcanie. Setki kilometrów wybrzeża i mikroorganizmy
na dnie oceanu. Wewnętrzne potwory przypominają o swoim istnieniu.
Odcienie pozostają sekretem bogów.
| 0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
1![]() |
1![]() |
Nie lubie takich sprawozdan„ w wierszach, jak tutaj:
"Przychodzil‚, ale nie gral‚. Siadal‚ po turecku i gapil sie w tlum.
Depesze. Deszcz. Pozwalaly zostac (...) Zniknela radosc. W zamian schizofrenia" - dla mnie to plaskie, taka proba szybkiego streszczenia czyjegos losu. Tyle, jesli o psioczenie chodzi.
Niesamowicie podoba mi sie zakreslenie podzialu swiata albo w ogole stworzenie swiatow odrebnych, co mamy juz w pierwszych slowach, a potem coraz bardziej sie rozdwaja wzorem chorego wlosa i moze stad tez wlosy. Ale ze w pierwszych slowach, to nie znaczy, ze dalej to wypowiadasz, dalej mam wrazenie, ze wszystko dzieje sie w formie albo w przemycanych detalach. Trzeba sobie chyba opowiedziec samemu o odcieniach, aby przyjac w siebie ten tekst - i to tez mi sie podoba. Wymagasz, nie dajesz wszystkiego na tacy. No bo kiedy sie odcienie pojawiaja?
I jeszcze to, co dzieje sie we wnetrzu. Mikroorganizmy w oceanie, potwory we mnie i to mi sie zaraz kojarzy z morskimi potworami, ktore polykaly statki zeglarskie. Wiec jest przyjecie ich do siebie, a tam zostaly tylko mikro albo jeszcze to, co w oceanie jest mikro we mnie jest ogromne (tzn. w tym schizofreniku, oczywiscie).
Strasznie duzo mysli mam przy tym tekscie. I porusza.
Aczkolwiek tekst sie troche kloci z moimi przekonaniami, bo zwykle to sie holduje osobom, ktore maja te alternatywne swiaty, mowi sie nawet, ze maja bogata wyobraznie, ze to nawet piekne, ze tak potrafia sobie stworzyc alternatywe w stosunku do swiata, w ktorym sie nie odnajduja, a mnie sie to widzi zupelnie inaczej...
Dziękuję za rzeczowy i wyczerpujący komentarz :)
Zaloguj się Nie masz konta? Zarejestruj się