Jestem obcy. Nigdy nie miałem miejsca, które mógłbym nazwać domem. Jestem wiecznym wędrowcem, wiecznym wygnańcem, zagubionym wśród karmazynowych fal morza krwi...
Tekst ten jest polemiką do tekstu Wiggina pt. "Skrzywdzona". Zaznajomienie się z orginalnym tekstem Wiggina jest niezbędne aby zrozumieć poniższy tekst. Zaprasza, do lodówki.
Na zewnątrz padał deszcz... zimny, nocny i upiorny deszcz. Krople wody niczym srebrne łzy uderzały o szybę. Światła z ulicy odbijały się wielokrotnie na powierzni każdej z kropel tworząc różnokolorowe świetliste pryzmaty na gładkiej szklanej powierzchni. Smutek. (ok. 4 min. czytania)
...patrzył się na mnie z tym szalenie irytującym poczuciem wyższości, z tym pogardliwym uśmiechem kota spoglądającego na bezbronną mysz szarpiącą się w pułapce; tymi oczami pełnymi mrocznej, zgubnej charyzmy. Nie cenił, nie kochał i nie bał się nikogo... (ok. 3 min. czytania)