A sprawa Narodowa? (dramat)

kma

Akt I

Dekoracja niezwykle skąpa. Na środku stoi łóżko, tuż obok stół i trzy krzesła. Na stolę stoi butelka
i kubek. Ważny jest regał z książkami i dywan. Na łóżku leży Szary obywatel ubrany w piżamę. Ważne by aktor grający nie wyglądał staro wszystko inne niema większego znaczenia.

Bohater budzi się i siada na łóżku.

Szary Obywatel

(bez emocji)

Budzę się i czuje, że coś się stało w nocy, taka negatywna pustka mnie ogarnia to na pewno ma coś wspólnego z kondycją tego państwa. Jak mnie to martwi, ten kraj znowu musi cierpieć, a prognozy na dobre zakończenie nie ma.

Szary obywatel

(emocjonalnie)

Nie! Nie mogę interesować się sprawami, na które nie mam wpływu. Niech oni tam na górze sobie rządzą i robią, co chcą.

Szary Obywatel

(spokojnie)

Jeżeli każdy, co chciałby coś zmienić tak pomyśli to na pewno nic się nie stanie i będziemy stać w miejscu.

Szary Obywatel

(emocjonalnie)

Szkoda wysiłku już próbowałem, i coś się zmieniło? Podkładać bomby i walczyć o leprze jutro
z innymi u boku.

Szary Obywatel

(spokojnie)

I nagle odejść, rzucić wszystko dla biernego przyglądania się sprawie.

Szary Obywatel

(emocjonalnie)

Musiałem to zrobić, człowiek jest tylko człowiekiem, a ja nie przywykłem do przebywania długo z tak ułomnymi jednostkami.

Szary Obywatel

(spokojnie)

Czy to jest prawda?

Szary Obywatel

(emocjonalnie)

Raczej nie, na pewno nie do końca. Po prostu część mnie wiecznie dąży do porażki, kiedy coś prawie się udaje to odpuszczam. Sam nie jestem zresztą lepszy od innych, więc nie jestem przekonany
o swojej wyższości.

Szary Obywatel

(spokojnie)

Albo ja jestem nienormalny, albo to społeczeństwo zwariowało.

Szary Obywatel

(emocjonalnie)

Ja zwariowałem przez nie normalne społeczeństwo, które wywiera na mnie wpływ i państwo, co przypomina sobie o moim istnieniu tylko wtedy, gdy trzeba zapłacić podatek lub stawić się przed komisją wojskową by sprawdzić moje ewentualne zdolności do zabijania ludzi w imię tego właśnie społeczeństwa i państwa!

Szary Obywatel

(spokojnie)

Więc czemu miałbym nie spróbować tego zmienić?

Szary Obywatel

(emocjonalnie)

Bo to nie możliwe.

Szary Obywatel

(spokojnie)

Tak, tak. Wszystkie te próby to walka z wiatrakami, każde działanie jest autodestrukcyjne. Jednak muszę ochronić swoją indywidualność.

Szary Obywatel

(emocjonalnie)

Czuje pustkę, ale dobrą. Co z tego, że jestem nikim? Skoro nie mogę być na szczycie, upadnę tak nisko jak się da. Wyzwalając się jednocześnie.

Nagle słychać rozgardiasz, do pokoju wchodzi X, Y, Z. Wyglądają jak zbiedzy ze szpitala psychiatrycznego, niechlujnie ubrani, każdy z umieszczonym symbolem organizacji. Emanują nie pochamowaną radością. To wszystko widocznie irytuje Szarego obywatela.



X, Y, Z

(chóralnie)

Witaj były członku organizacji, której nazwa jest tak tajna, że jej nie znamy!

Szary Obywatel

(z melancholią)

Witajcie.

Goście siadają przy stole.

X

Czy wyczuwam smutek? Twoja intuicja zawsze była niezawodna. Chyba wiesz, co się stało kilka godzin temu?

Szary Obywatel

Poczułem negatywne konsekwencje dla państwa. Co wyście zrobili!?

Y

(krzyczy)

Nie tym tonem! Nic, czego nie było trzeba.

Szary Obywatel

Nie wierze! Jak mogliście to uczynić? Rozpocząć partyzancką walkę w mieście mającą na celu wprowadzenie nowej władzy opartej na wolnym rynku, zagranicznych korporacjach i wąsko zdefiniowanej demokracji!

X

Nie to porzuciliśmy. Zresztą, czemu przedstawiasz nasz program w tak negatywnym świetle?

Szary Obywatel wstaje z łóżka i odtąd stoi.





Szary Obywatel

Nigdy mi się nie podobał, nie muszę tego rozwijać. Wiecie, że byłem z wami tylko, dlatego że jesteście w zasadzie jedyną opozycją.

Z

A jednak opuściłeś nas tuż przed zwycięstwem.

Szary obywatel

Jezus, Maria! Co wyście uczynili na Allacha?

Z

Nic szczególnego.

Y

(równie szyderczo, do X)

No powiedzmy, że Ojciec Narodu już nie steruje wszystkim z tylnego siedzenia. Ach, co to była za akcja…

Szary obywatel zsunął się i od tej pory leży na podłodze.

X

Nikt z nas nie spodziewał się powadzenia.

Z

Mów za siebie X!

X

(przewracając oczami)

No dobra jeden się spodziewał.




Szary Obywatel

Ale jak rzęście tego dokonali?

Z

Skoro nie żyje to znaczy, że jakoś dokonaliśmy.

W tym momencie Y staje przy stole z dumą i wymachuje rękami ukazując walkę i zabójstwo Ojca Narodu.

Y

I cios, atak, uderzenie!

I cios, atak, uderzenie!

Tak właśnie został unieszkodliwiony!

Kończąc zdanie dalej udaje zadawane ciosy i przewraca butelkę i kubek.


Z

Uspokój się!

Y siada przy stolę zawstydzony.

Szary Obywatel

Nic nie szkodzi, posprzątam później,

Krótka pauza

W tej historii jest wiele nie spójności. Jak tego dokonaliście?

X już zbiera się do odpowiedzi.

Z

(gwałtownie)

Zdrajcy takich informacji nie zdradzamy!



Szary Obywatel

Czy wy na pewno to zrobiliście?

X

Widzieliśmy, można powiedzieć.

Z uderza go otwartą ręką w tył głowy.

Z

Zrobiliśmy to! Koniec tematu.

Szary obywatel przez chwilę myśli, a potem jakby go coś olśniło.

Szary Obywatel

Zlikwidowaliście go! Przyszliście do mojego domu, teraz mnie oskarżą o wpół udział!

X

Nie prawda, nikt nie wie, jaką decyzje podjąć, dlatego jesteśmy bezkarni. Wszystkie organy kierują prośby o zgodę do swych przełożonych ci z kolei do swoich. Odkąd niema ostatniego szczebla w tej drabinie kompetencji to państwo nie funkcjonuje.

Z

Od razu zaznaczę, że to nawet mnie zaskoczyło.


Szary Obywatel

Przecież to fizycznie nie możliwe. Jak jedna osoba może zarządzać tym wszystkim?

Y

To jest wielka tajemnica.

Szary Obywatel

Co teraz z nami będzie?

Szary obywatel szybko się opanowuje i wstaje z dywanu.

Mnie to nie obchodzi. Czy przeszliście tylko po to by mi to powiedzieć?

Z

Nie. Jeszcze mamy do zakomunikowania, że mimo twojej przegranej, w końcu gdybyś wytrwał
z nami jeszcze tydzień to dzielilibyśmy ten sukces razem, to mamy trochę litości dla ciebie
i wyciągamy pomocną rękę. Możesz wrócić, pod warunkiem wypożyczenia nam swojego lokum.

Szary Obywatel

(śmiejąc się)

Moje mieszkanie możecie sobie wziąć, ale mnie więcej nie szukajcie. Nigdy do was nie wrócę, bo nie pójdę znów na taki kompromis między waszymi a moimi poglądami

Goście oniemieli, nie spodziewali się takiej odpowiedzi. Po chwili Szary obywatel kontynuuje.

Co zdziwieni odpowiedzią? Jesteście śmieszni z tym swoim pozornym idealizmem, którym kamuflujecie czysty egoizm.

Y

Gryziesz rękę, która chciała cię nakarmić.

Szary Obywatel

Ja o przebaczenie nie prosiłem, a tym bardziej o łaskę.

X

(rozczarowany)

W takim razie wychodzimy, nic tu po nas.

Wstają z krzeseł i szykują się do wyjścia.

Szary Obywatel

Nie zrozumieliście mnie, zostajecie. Przekazuje wam moje mieszkanie. Ja tym czasem wychodzę i uwalniam się od tego życia.

Z

Co zamierzasz?

Szary Obywatel

(z obłędem)

Podzielić się z kimś radą. Muszę powiedzieć, że ratowanie tego państwa i narodu niema sensu.

Szary obywatel wychodzi w piżamie. Słychać za nim „czekaj” wykrzykiwane przez X, Y, Z. Koniec aktu

____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________


Akt II

Dekoracja skąpa, na środku stół, trzy krzesła, MOP oparty o ścianę, na której wisi też wielki portret nieznanego mężczyzny. Akcja dzieje się w gabinecie prezydenckim, panuje napięta atmosfera, obraz jest przytłaczający. Aktorzy są ubrani służbowo zgodnie z funkcją, którą pełnią, wygląd niema większego znaczenia.

Prezydent, Przydupas i Obywatel III, wchodzą gwałtownie. Najpierw pomocnicy zajmują miejsca przy stole po bokach, ale nie siadają czekają aż prezydent podejdzie i usiądzie na środkowym krześle wtedy robią to samo. „Głowa państwa” zasłania twarz rękami i wygląda na załamanego.

Obywatel III

(powoli i nie śmiało, pod koniec z lekką ironią)

Przepraszam, że odzywam się, jako pierwszy, ale czy nie dziwne jest to, że od śmierci naszego Ojca Narodu…

Słysząc to gwałtowniej niż weszli wykonują rytuał, wstają odwracają się do portretu stają na baczność robią to kilka sekund i siadają.

minęło zaledwie 5 dni, a już nasze państwo jest…

Przerywa mu przydupas, który uderza pięścią w stół.

Przydupas

(zwraca się do Obywatela III, prezydent ani drgnie)

Nie waż się kończyć! Nasze państwo miewa się świetnie i nikt temu nie zaprzeczy! Mamy nowego przywódcę, który daje sobie ze wszystkim radę i nad wszystkim panuje!

Prezydent

Cicho być. Ja tu rządze teraz to się zgadza, Nie otrząsnąłem się jeszcze po stracie tak wielkiej
i zarazem bliskiej osoby, jaką był Ojciec Narodu.

Powtarzają rytuał jeszcze raz. Przydupas wychodzi i przynosi dokumenty, kładzie je przed prezydentem, on przegląda je podnosząc po kolej i ze zdziwieniem odkładając, robi to cały czas do przyjścia woźnej.

Prezydent

Ale, ale ja nigdy tego nie robiłem, mi robić tego nie kazano, Ja miałem się prezentować. Dobrze wyglądać po prostu. Nie miałem decydować.

Obywatel III aż się uniósł.


Obywatel III

Za przeproszeniem, tu padły słowa, które paść nie powinny raczej. Gdzie wy macie te państwo w rozkwicie, które miewa świetnie i chociaż pogrążone w żałobie to potrafi funkcjonować?

Prezydent i przydupas patrzą się na niego z nieukrytym zdziwieniem. On niewzruszony kontynuuje, gdy kończy to siada

To, co tu widzimy to tragedia albo farsa.



Przydupas

Pan to niema szacunku dla wysokości urzędu!

Prezydent

Cicho być. Nie myślcie sobie, że jesteście na bezpiecznych posadach, wszystko teraz zależy ode mnie. Nie mogę mieć dwóch doradców, jednego dzisiaj zwolnię.

Pauza, jakby zainteresowało go coś w dokumentach.

Nic osobistego. Cięcia kosztów.

Obywatel III

To konieczne?

Prezydent

Tak, gdybyście mówili to samo to mógłbym mieć was dwóch, budżet państwa by to jakoś przeżył, zresztą wasze pensje nie są wysokie. Tylko, że wy się nie zgadzacie, ciągle kłócicie, przeszkadzacie. A jak ja mam podjąć decyzje? No jak?

Przydupas

No właśnie Jak?

Obywatel III

Po męsku, po prezydencku!

Pauza, wszyscy się zastanawiają nad znaczeniem tych słów.

No na pewno prezydent potrafi w końcu jest godnym zastępcą przewodniczącego.

Trzeci raz wykonują ten sam rytuał.

Przydupas

(waha się, a następnie krzyczy)

Jeszcze przed chwilą krytykował pan, a teraz zmiana? Jak ty śmiesz tak słodzić?!

Prezydent

Każdy może.

Upada mu kartka, mężczyźni podbiegają i schylając się stukają głowami. Łapią się z powodu bólu
a następnie wyrywają sobie kartkę drąc na pół. Przynoszą strzępki prezydentowi i siadają.

Prezydent

A może zwolnić dwóch i wybrać trzeciego?

Jak porażeni prądem, aż podskoczyli słysząc tą informacje.

Przydupas

Ja służyłem państwu od dawna nie mogę być wyrzucony, teraz kiedy ojczyzna…

Obywatel III

Miewa się świetnie chciałeś powiedzieć?

Przydupasa aż zatkało, zdziwiony zamarł z otwartymi ustami, Prezydent zachichotał, ale szybko się opanował.

Prezydent

Jak ja mam podjąć decyzje? Zawsze za mnie to robił ojciec narodu.

Czwarty raz wykonują rytuał.

Obywatel III

Panie prezydencie pomoże panu w tym doradca. Po co się martwić? Wybrać trzeba lepszego z nas
i wszystko załatwione, a myślę, że to nie jest trudne.

Prezydent

Czemu tak się stało, jak to możliwe w takim kraju, tak dobrze funkcjonującym…

Patrząc na portret

to wszystko nagle prysło.

Przydupas

Musi pan podjąć tą decyzje szybko gdyż nigdzie nie zajdziemy. Jak mamy pójść do przodu bez żadnych decyzji personalnych? To nie możliwe.

Prezydent

(zaskoczony, że wpadł na pomysł)

Wiem już, mam już plan. Wy się zaprezentujecie, każdy powie coś osobie. Naobiecujcie mi
i zareklamujcie się. Tak jak na wyborach, no wiecie, o co chodzi. A ja wybiorę tylko wskaże palcem to nie może być trudne.

Obywatel III

Ja, no mogę zacząć. Mimo szacunku do pana i urzędu to powiem czasem coś szczerze. Ciężką naszą wspólną pracą wyjdzie prezydent jeszcze na ludzi. W pełni będzie pan przygotowany do pełnienia tej funkcji. A ja jestem zwykłym obywatelem, który przez pokorę i uwielbienie nigdy nie będzie chciał wyjść z cienia.

Prezydent

Dobre, ciekawe.

Przydupas

(wrogo do Obywatela III)

A czy na pewno ojczyste nazwisko pan nosi? A z kąt się pan wziął tu tak nagle? Szpieg? Ja pracuje to od tysiąc dziewięćset…, a z resztą mój wuj pracuje w ministerstwie na wysokim stanowisku.

Prezydent

Dobre, ciekawe.

Przydupas

Ja za odpowiednie wynagrodzenie mogę być dla pana każdym, czyż niekusząca propozycja?

Prezydent

Dobre, ciekawe.

Obywatel III

To niech prezydent wybiera niema sensu tego przedłużać. Szlachetny ja czy ta dwulicowa bestia?

Prezydent

Nie wiem, w sumie to was nie słuchałem.

Prezydent nie zważa na to, co powiedział, pomocnicy wybałuszają oczy ze zdziwienia.

Przydupas

Jaki pan jest świetny, taki szczery.

Obywatel III

W polityce z tym daleko nie zajdzie.

Przydupas

(wrogo do Obywatela III)

Niech, że pan się zamknie!

Obywatel III

Jeszcze wyboru prezydent nie dokonał, więc mogę mówić dalej. Pan nie może mi zabronić mówić
w naszym państwie wolność słowa nie jest ograniczona aż w takim stopniu.

Przydupas

Nie słyszał pan? Mój wuj od dawna pracuje w ministerstwie, ma niezszarganą reputacje. Wprawdzie teraz nic nie robi, bo wszelkie rozkazy przestały dochodzić. Po śmierci trochę ministerstwo jest sparaliżowane, rzecz jasna Ojca Narodu.

Piąty raz wykonują ten sam rytuał.

Przydupas

Sprawa była przesądzona od samego początku.

Obywatel III

(zmieszany, w stronę prezydenta)

Chce to usłyszeć z ust prezydenta, ponieważ to nie możliwe żeby wysoko postawiona osoba w rodziny otwierała wszystkie drzwi w tym kraju, gwarantowała karierę.

Prezydent

Przepraszam, nie słuchałem, ale chyba nic ważnego i godnego prezydenckiej uwagi nie ominęło mnie? Te dokumenty są takie ciekawe.

Pomocnicy znowu reagują zdziwieniem, które przerywa przydupas. Rzuca się na Obywatela III i wypycha go z Sali. Prezydent ani drgnie. Słychać „zostaw mnie” powtórzone wielokrotnie aż cichnie
i ustaje. Wtedy do Sali wraca i siada przydupas a za nim wchodzi szary obywatel.

Szary Obywatel

Dzień dobry.

Prezydent

Jak pan się tu dostał?

Szary Obywatel

Przez okno.

Prezydent

Kim pan jest, chyba nie chce pan mnie zabić?

Szary obywatel

Nie skąd że znowu, chce zadać pytanie.

Przydupas

Ale tylko jedno i sobie pan pójdzie!

Szary Obywatel wyciąga notes.

Szary Obywatel

Tak bym zrobił, ale nie mam dokąd pójść.

Prezydent

Jak to? A w ogóle kim pan jest? Mordercą pan nie jest to może dziennikarzem. Proszę się przyznać
w tym zawodzie niema nic złego już was nie prześladujemy.


Szary Obywatel

(śmieje się)

Nie dziennikarzem, przyznałbym się. Jestem tak naprawdę nikim.

Wybuchają wszyscy śmiechem, Szary Obywatel bierze krzesło, na którym wcześniej siedział Obywatel III i siada w pewnej odległości.

Szary Obywatel

To mogę już pytać?

Przydupas

Kto pyta nie błądzi, mów pan!


Szary Obywatel

Jak to jest możliwe, że ginie osoba, która nie pełni żadnych funkcji i formalnie niemająca żadnego wpływu na politykę w kraju i nagle wszystko popada w chaos?

Prezydent

(czuje się nie swojo, poluźnia krawat)

A właściwie, co ma pan na myśli?

Szary Obywatel

Oj wie pan. Jak się nazywał ten dobry duch naszej polityki? Ojciec Narodu, Ojciec Narodu, Ojciec Narodu, Ojciec Narodu.

Prezydent i Przydupas słysząc to gwałtownie wstają i po raz szósty wykonują rytuał. W czasie przerwy między wymienianiem imienia przywódcy odwracają się i próbują dopaść swojego psychicznego oprawcę. Jednak usłyszawszy znów muszą się odwrócić i wykonać rytuał. Na koniec Prezydent nie ma sił i klęka trzymając twarz w dłoniach.

Prezydent

(płacząc)

Łap go, łap go!

Przydupas biegnie do szarego obywatel, przez pewien czas goni go dookoła stołu póki ten nie wskoczy na niego i wtedy w pozycji zwycięskiej mówi. Przydupas ciężko oddycha ze zmęczenia.

Szary Obywatel

A właściwie to, jakie relacje was łączyły, panie prezydencie?



Prezydent

Rozdrapuje pan jeszcze świeże rany, jest pan diabłem?

Szary Obywatel

Oj, skądże znowu, jestem, typowym mieszkańcem, szarym obywatelem kraju, którym udajecie że rządzicie.

Prezydent

Mógłby pan już iść. Czego pan chce? Pieniędzy?

Szary Obywatel

(kręci głową)

Na tym mi nie zależy.

Prezydent ze zdziwienia aż usiadł przy stolę.

Prezydent

To, na czym?

Chwila pauzy, Szary Obywatel śmieje się.

Czy pan przypadkiem nie jest ubrany w piżamę?

Szary Obywatel siada przy stole przed nim, opanowuje śmiech i mówi.

Szary Obywatel

Tak jestem. A co do poprzedniego pytania, to na niczym. Dawno tak wolny nie byłem. Uwolniłem się już jakiś czas temu od chęci zmiany tego kraju. Przez wiele lat dążyłem do ideału w swoim pustym
i wybujałym perfekcjonizmie. Analizowałem każdy swój ruch żeby stać się lepszy a teraz pustka. Moją wolność ograniczały także przedmioty i osoby, do których byłem w jakiś sposób przywiązany. Wszystko zostawiłem za sobą i uwolniłem się rodząc się na nowo.

Prezydent

To gorzej niż myślałem, wywrotowiec i idealista.

Szary Obywatel

Nie, taki byłem kiedyś. Teraz chodzi mi tylko o to żeby pokazać panu inną drogę, podzielić się życiową prawdą, którą odkryłem. Przyłącz się do mnie a zachowasz godność.

Przydupas

O czym ty mówisz do prezydenta? Jak ci nie wstyd!


Prezydent

(do szarego obywatela)

Ty nie jesteś normalnym człowiekiem!

Szary Obywatel

Jak każdy w tym kraju, ja nie stanowię wyjątku. Czasami myślę, że u nas to właśnie nienormalność jest normalnością!

Prezydent

Mylisz się w swoich osądach, Ja wszystko zmienię i naprawię.

Szary Obywatel

Każde działanie w tym kraju jest skazane na porażkę, żeby osiągnąć jakikolwiek rezultat trzeba złożyć dwa razy więcej energii, a i tak efekt zawsze jest mizerny.

Prezydent i Przydupas

Wynoś się!

Szary Obywatel zeskakuje ze stołu.

Szary Obywatel

Do zobaczenia panowie, miło się gawędziło.

Szary Obywatel wychodzi, zostaje popchnięty przez Przydupasa, który następnie siada po prawej stronie Prezydenta i razem przeglądają dokumenty dziwiąc się z ich powagi, słychać przy tym odgłosy zdziwienia. W tym momencie wchodzi woźna Zofia. Podchodzi do ściany, bieżę MOP i zaczyna sprzątać.

Zofia

A panowie dalej tutaj?

Przydupas

Idź Pani stąd. Tu się ważą sprawy wagi państwowej.

Zofia

One się już zważyły! Nic sami nie zrobicie, nie jesteście w stanie cokolwiek wymyśleć.

Prezydent

Niech Zofia już nic nie mówi!

Zofia

A co mam robić? Dziwnie tutaj czysto jakby ktoś posprzątał.

Przydupas

(Chamsko chichoczę razem z Prezydentem)

Myśmy już wyrzucili stąd dwa śmiecie.

Zofia

(Wzdycha z zażenowaniem)

Tych ludzi? Sama ich tu wpuściłam byli bardzo mili i mieli dużo do powiedzenia.

Prezydent słysząc to uderza pięścią w stół.

Prezydent

A jak by to byli mordercy?!

Zofia

Oni nigdy nie zabijają pionków, dla nich liczy się tylko ten co stoi na szczycie.

Prezydent

Jak to, to ja nie jestem na szczycie?

Zofia

Nie, w grupie rządzą zawsze najmądrzejsi i najsilniejsi. Taka jednostka zginęła nie dawno, zanim piramida hierarchii ułoży się od nowa to trochę minie. Z całym szacunkiem, ale na pewno nie będzie pan na jej szczycie.

Prezydent nie reaguje, ponieważ nie jest w stanie zrozumieć sensu jej słów. Zofia bieżę się z powrotem do pracy tym razem pod stołem i prosi prezydenta o przesunięcie nóg. W pewnym momencie zagląda przez ramię i mówi.

Zofia

(z matczyną troską)

No pokażcie, co tam macie może pomogę.

Bierze do ręki każdy dokument po kole i mówi.

Zofia

Tu podpisz, a ty nie, tu tak i wpisz pięćdziesiąt procent, a tutaj „zróbcie to natychmiast” tutaj że „jest to zbędne”.

Prezydent

Uff, szybko poszło, dobrze że mam głowę na karku.



Zofia

Tak, panie prezydencie. Warto jeszcze wspomnieć, że nikt do tej pory nie wydał żadnego oficjalnego obwieszczenia w sprawie śmierci ojca narodu.

Robią rytuał po raz siódmy. Zofia trzyma się za głowę kiwając na boki z niedowierzaniem.

Prezydent

Tak, tak oczywiście już Przydupas się tym zajmie.

Przydupas słysząc to odciąga się od papierów.

Przydupas

Z wielką chęcią.

Zofia

Prezydent to jest wykształcona osobą?

Prezydent

Tak, studia skończyłem, prywatne, praca magisterska z czegoś tam nawet napisana.

Zofia

W sumie to nawet tego po panu nie widać. Ja mam podstawówkę i do zawodówki cztery lata chodziłam. Mówili przetwórstwo owoców to przyszłość kraju. Te ich analizy zawsze się mylą.

Prezydent

(śmiech)

No i widzi Zofia, jakie stanowisko ja mam a jakie pani.

Zofia

U nas to tak jest, że głupi to ma zawsze szczęście, wiatr zawsze w plecy i sukces murowany. Inteligentowi wiatr w oczy i co najwyżej nóż w plecy.

Prezydent

Zofia przegapiła, niech jeszcze tam wyczyści.

Zofia

Ciężki to zawód, w którym zawsze widać to, co nie zostało zrobione. Natomiast to, co zostało zrobione jest nie zauważalne.




Prezydent

Zofia o polityce znowu? Niech Zofia głowy sobie tym nie zaprząta, mądrzejsi się tym zajmą.

Zofia

Nie, ja o swojej pracy. Jestem w końcu woźną.

Przydupas

Już wykonane, idę wygłosić.

Nagle opada kurtyna a przed nią wychodzi przydupas z kartką w ręku, przed nim po lewej kładzie się Szary Obywatel, a po prawej stoi Zofia. Słuchają, co mówi.

Przydupas

(z patosem i podniośle)

Drodzy rodacy, Narodzie. Wasz ojciec, przewodniczący wielkim człowiekiem był, ponieważ wielkim człowiekiem był. Wzbudza w nas miłość i zachwyt. W jego obliczu żyje piękno nieśmiertelne. Czyż nie płaczemy z zachwytu słuchając o dokonaniach Przewodniczącego? Dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów jego osoby? Ponieważ wielkim człowiekiem był i musimy to zapamiętać. Gdy czytamy notę biograficzną tego niemalże Nietzscheańskiego nadczłowieka i dowiadujemy się o jego hojności i dobroci to wiemy, że nasz kraj bez tego nie byłby tak idealny. Szlachetność jego czynów nie znała granic. Mądrość była niezastąpiona. Największy ekonomista, koszykarz, filozof, chemik, polityk i ginekolog naszych czasów, to tylko część określeń, które charakteryzują Ojca Narodu. Ta działalność inspirowała naszych naukowców, sportowców i polityków. W następstwie zmieniała nasze życie na leprze. Chwała Ojcu Narodu za to!

Gdy kończy idzie za kurtynę, na scenie zostają tylko Szary Obywatel i Zofia. Kurtyna ani drgnie.

Szary Obywatel

Dziwny to kraj, w którym statystyczna woźna jest mądrzejsza od prezydenta.

Zofia

Pan coś mówił? Do mnie?

Szary Obywatel

Nie, nic.

Zofia

A czemu pan tak leży?

Szary obywatel słysząc pytanie wstaje i mówi.

Szary Obywatel

Uwolniłem się od wszelkich trosk.

Zofia

Jak pan tego dokonał?

Szary Obywatel

Nic trudnego wszystko ci wyjaśnię, to idziemy.

Zofia

(krótko)

Tak.

Wychodzą za kurtynę, koniec aktu.

____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

 

Akt III

Na scenie stoją cztery krzesła ustawione po dwa i zwrócone w swoją stronę. Na krzesłach siedzą Obywatel I z gazetą, Obywatel II, X, Zofia, w bliskiej odległości stoją Szary Obywatel i Obywatel III. Całość ma imitować podróż pociągiem, więc wszyscy się „bujają”. Natomiast ci, co aktualnie nie mówią żadnej kwestii robią „tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu” imitując toczący się pociąg po szynach.

Obywatel II

(pogodnie)

Jak pani się jedzie? Nawet tłumów dzisiaj nie ma dużych.

Zofia

(zaskoczona)

A dziękuje, nawet nieźle. Ja z reguły nie jeżdżę, więc nie wiem jak wygląda podróż zwykle.

Obywatel I

Przepraszam że się wtrącam, ale czemu pani nie jeździ?

Zofia

Z pracy do domu wracam autobusem, a teraz to ja nie jadę do domu tylko…

Spogląda na Szarego Obywatela i po krótkiej pauzie.

Gdzie my właściwie jedziemy?

Szary Obywatel bierze Zofie za rękę i odchodzą kawałek na stronę.

Szary Obywatel

Przed siebie.

Zofia

Tak bez celu?

Szary Obywatel

Niezupełnie, uciekamy. Tu już nic nie ma do zrobienia.

Zofia

Czy to legalne?

Szary Obywatel

Przecież obecnie nic nie jest zabronione. Oni nad niczym nie panują. Na przykład dopiero niedawno przywrócono ruch pociągów.

 

Zofia

O tym to nie musisz mi już mówić, przecież sama to widziałam. Tylko po co uciekać? Teraz w tym bałaganie możemy być naprawdę wolni.

Szary Obywatel

Masz racje tylko częściowo. Instytucje państwa pewnie nas już nie dopadną, ale rozejrzyj się tylko.

Zofia

(patrzy się na ludzi siedzących nie opodal)

No tak, są jeszcze oni.

Obywatel I czyta gazetę widocznie pokazując że nie dowidzi, przybliżając ją i oddalając.

Obywatel III

Okulary chyba by się przydały?

Obywatel I

Nie, wzrok trzeba trenować, jeszcze trochę ćwiczeń a będzie wprost orli.

Szary Obywatel

Oni są prawdziwym problemem.

Zofia

Nie uda nam się uciec przed nimi wszystkimi.

Szary Obywatel

Zawsze można spróbować

Zofia

(zamyślona)

A nawet trzeba!

Wracają na swoje dawne miejsca, Zofia siada z powrotem.

Obywatel III

A czy państwo słyszeliście, że rząd wydał obwieszczenie w sprawie tego że przestało bić serce Ojca Narodu?

X zachichotał.

Obywatel III

A co w tym takiego śmiesznego?

X

Nie nic. A podano jak zginął?

Obywatel III

Nie.

Obywatel II

(pouczająco)

Polityka to niesłychanie brudna rzecz, lepiej się nie bać za nią bo można się nieźle pobrudzić. A słyszeliście że po tym wydarzeniu wszystko zdrożało. Powtarzam wszystko! Giełda się już wali. A co do podwyżek to przede wszystkim ceny Jachtów i raty kredytów hipotecznych.

Szary Obywatel

To będzie trzeba kupować mniej jachtów i domów.

Obywatel II

To poważna sprawa, niech pn przestanie!

Obywatel I, II, III oraz X

No właśnie a pan ironizuje!

Obywatel I

Byłam ostatnio na grzybach.

Szary Obywatel

Czy teraz jest na nie sezon?

Obywatel I

Nie wiem, ale zbierałem do koszyka i tyle nazbierałam.

Obywatel I, II, III oraz X

No właśnie a pan ironizuje!

Obywatel II

Tamta to teraz jest z tym a nie tamtym.



Szary Obywatel

Ja go znam? Kto to?



Obywatel II

No jak nie, przecież cała telewizja aż huczy. Cały dzień nic tylko oni.

Obywatel I, II, III oraz X

No właśnie a pan ironizuje!

X

Czemu ten pociąg tak wolno jedzie?

Szary Obywatel

Skąd mamy wiedzieć, niech pan maszynisty zapyta.

X

No niby mogę, ale iść tak daleko.

Obywatel I, II, III oraz X

No właśnie a pan ironizuje!

W tym momencie, pociąg zaczyna gwałtownie hamować i wszyscy udają że tak się dzieje.

Obywatel III

(do X)

I co? Wykrakał pan.

X tylko się obrusza.

Zofia

Ale, co może być powodem?

Obywatel I

Kto tam za nimi trafi, remonty, bomby, wypadki.

Szary Obywatel

Wydaje mi się że to coś bardziej skomplikowanego.

W tym momencie wchodzi Prezydent, Przydupas, Y, Z. X widząc to wstaje i dołącza do nich.
Obywatel II korzysta z okazji i kładzie się na dwóch miejscach.

 

Prezydent, Przydupas, Y, Z oraz X

Mamy was!

Przydupas

Cichliście uciec przed aparatem władzy, ale to już udaremnione.

Prezydent

(do Zofii)

Wróć do nas, teraz panuje u nas taki bałagan, nie mówię tylko o nieposprzątanej łazience.

Zofia

Nigdy! A co Prezydent właściwie tutaj robi?

Prezydent

Pracuje.

Zofia

Nie no, pytam i oczekuje szczerej odpowiedzi.

Prezydent

Ale ja mówię prawdę.

Zofia

Ja wiem że pan przyszedł tutaj żeby się od tej pracy wymigać. Nie szło wam wypełnianie papierów i przyszliście tutaj.

Prezydent

(ze smutkiem)

Właściwie był to ich pomysł.

Z

(do szarego obywatela)

Nie dziwi cię to że dawni wrogowie chodzą teraz pod rękę?

Szary Obywatel

Niestety nie. Spodziewałem się braku konsekwencji.

Z

Jesteśmy bardzo konsekwentni! To jest środek niezbędny do zdobycia naszych celów.

Szary Obywatela

Celów? Je bym nie używał liczby mnogiej chodzi tylko o zdobycie realnej władzy. Tylko powiedzcie mmi jedno. Jak Prezydent wam wybaczył zabójstwo Ojca narodu?

X

Jakie zabójstwo?

Szary Obywatel

Ostatni raz jak się widzieliśmy to sami o tym mówiliście.

X

Nie wiem naprawdę nie wiem.

Zwraca się do swoich towarzyszy

A wy?

Kiwają przecząco głowami

No widzisz, coś sobie uroiłeś.

Prezydent

Takich gigantów nie da się zabić. Odchodzą gdy skończy się ich misja by zmienić się w idee…

Szary Obywatel

Nie mogę tego słuchać.

Krótka pauza, bohater kładzie się na podłodze głową do podłogi

Dawno straciłem już grunt pod nogami…

Z i Prezydent korzystają z okazji że leży. Łapią go za nogi i ciągną przez scenę. On panicznie chce się zatrzymać. W końcu puszczają.

przez ten naród który ciągnie mnie razem z sobą, z dużą prędkością ku upadkowi. Jednak niczym Syzyfowi nigdy mu się to do końca nie udaje i znowu zaczyna od początku. Tak trwa ta walka przez całe życie.

Z

(do prezydenta)

Szkoda czasu na rozmowę z nimi.

Prezydent

Ten naród was nie chce!

Szary Obywatel

By to stwierdzić trzeba chyba rozpisać referendum.

Prezydent

Ja reprezentuje naród więc mówię w jego imieniu.

Zofia

Jeżeli cały naród taki jest to wolałabym stąd uciec.

Prezydent

(grzmiąco)

Naród to Przewodniczący!

Szary Obywatel

Ale on nie żyje?

Prezydent

Naród to Ja!

Pauza i chwila konsternacji. Zwraca się do Z.

Panie premierze co pan radzi?

Z

Chciałem dać drugą szanse, no ale cóż…

                                                                                           Szary Obywatel

Przestań się bawić, nie będę błagał na kolanach o wybaczenie za bycie sobą.

Z i Prezydent

Jesteście oskarżeni o łamanie zasad społecznych. Macie coś na swoją obronę?

Szary Obywatel i Zofia

To chyba pytanie retorycznie.

Szary Obywatel i Zofia zostają podniesieni przez wszystkich pasażerów wagonu i wyprowadzeni za scenę. koniec aktu.

____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

 

 

 

 

 


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
45 wyświetleń
przysłano: 8 lutego 2018

kma

21 lat Warszawa
1 tekst


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło