Smutek wart uśmiechu (opowiadanie)

Łukasz Sroczyński

cd.

 

Na wszelki wypadek wyciszmy obraz Jezusa Chrystusa

 

Babcia się głównie do nas uśmiecha, niewiele już rozumie, coraz gorzej słyszy. W pokoju ma olbrzymi obraz Jezusa Chrystusa, który rozkłada ręce w geście zaproszenia do wspólnej modlitwy. Dłonie babci są bardzo pomarszczone, zużyte i często zimne, ale ciągle potrafią mówić. Rzadziej korzysta ze słów, jej usta są coraz mniejsze. Czasem spogląda na nas, uśmiecha się i zaciera dłonie, pozwalając nam odczuć w ten sposób, że jest spełniona, ponieważ to ona jest sprawczynią zaobserwowanego bałaganu. W tym sposobie pojmowania rzeczywistości wyraża się pewna zgoda, akceptacja ludzkiego losu i wielka pokora wobec wszystkiego, co ją otacza.

 

Przy niej nie palę i kawy też nie piję. Zwykle spędzam z nią czas, gdy ogląda jeden ze swoich ulubionych seriali, bardzo głośno, ale dla niej wciąż zbyt cicho. Zbyt krótki czas. W dłoniach trzyma albo pilot, albo różaniec. Częstuje mnie przesłodzoną herbatą i cukierkami. Bywa drażliwa, jeśli mówi to głównie narzeka na ból, zawsze jest coś, co boli. Mam do niej żal i do Niego też. Nie poznałem jej zanadto, jest babcią i tylko babcią. Nie wiem kim jest, nigdy nie słyszałem, aby o czymś marzyła, żeby czegoś pragnęła, że była dziewczynką, która lubiła… W tym miejscu chciałbym postawić pytanie. Pytanie, które zrodzi potrzebę odpowiedzi, stanie się jej początkiem i wezwaniem do dialogu. Powstanie, aby wiedzieć i poznać przyczyny oraz cele, a także, jak wiele jeszcze nie wiem. Najpierw pytamy o coś, a następnie o to, dlaczego tak się nam to coś jawi i wybieramy kryteria, które pozwolą nam wydać osąd. Tym razem jest już zbyt późno, aby pytać.

 

Wyobrażam sobie, że lubiła letnie spacery, przede wszystkim te niedzielne. Zakładała na siebie zwiewną sukienkę, być może białą w niebieskie, pionowe paski, a może odwrotnie, niebieską w białe pionowe paski – bardziej skłaniam się ku drugiej możliwości. Jest dość wysoka, ma długie, lekko falowane blond włosy, zielone oczy, pogodną twarz przyozdobioną szerokim uśmiechem, którym obdarowuje wszystkich na swojej drodze. Jest w tym doskonale urocza, ale ten najbardziej szczery pozostawia dla niego. Ciepłe promienie słońca otaczają jej twarz. W ten sposób zyskuje świadomość istnienia. Światło darzy ją spokojem.

 

W wyobraźni zawsze widzę ją w takiej scenerii. Tak naprawdę nie wiem, w jakim jest nastroju. Chciałbym znać jej myśli, wiedzieć, kim była kiedyś, a kim jest teraz? Chcę, aby była szczęśliwa. Trudno o więcej, gdy język przestaje być głównym narzędziem wyrażania uczuć i opisu świata.

 

cdn.


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
110 wyświetleń
przysłano: 25 grudnia 2017
Łukasz Sroczyński

Łukasz Sroczyński

34 lata Będzin
12 artykułów 5 tekstów 36 komentarzy 4 posty

Inne teksty autora

Smutek wart uwagi

Łukasz Sroczyński, opowiadanie

Smutek wart odnotowania

Łukasz Sroczyński, opowiadanie

Smutek wart zapamiętania

Łukasz Sroczyński, opowiadanie

Bez prądu

Łukasz Sroczyński, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło