Miłość (wiersz)

silva

Pewna zebra z Mozambiku

narobiła głupstw bez liku.

Zakochała się w pawianie,

na dodatek niesłychanie.

 

Ciągle rżała tam pod drzewem,

nazywając ryk swój śpiewem.

A jej luby, słysząc „trele”,

zmykał jak najdalej w knieję.

 

Zebra za nim gna galopem,

szybko tak, że na nic stoper.

Wytarzała się gdzieś w błocie,

by zniknęło pasków krocie.

 

Znów stanęła pod figowcem,

chcąc się spotkać ze swym chłopcem.

A tam pawian wraz z siostrami

obrzucili ją figami.

 

Zamiast wrócić już do stada,

ona figi chętnie zjada.

„Jakie pyszne, mój Pawiusiu,

jakbym miała niebo w brzusiu.”

 

Pawian rzecze tak do zebry:

„Chciałbym cię uściskać, żeby

nasza przyjaźń była mocna,

wejdź na drzewo, ma najdroższa.”

 

Więc się zebra dwoi, troi,

podskakuje i gramoli,

ale wyżej niż dwa metry

wejść nie może już, niestety.

 

Wtem gdzieś z buszu wyszła lwica,

już nic zebry nie zachwyca

ani  pawian, ni kocisko,

czmycha w dal jak wicher szybko.



Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
silva 15 lutego 2017, 14:45
To oczywiście dowcip walentynkowy, bajka dla dzieci i dorosłych, którzy pozostali dziećmi. Pozdrawiam.
rss
213 wyświetleń
przysłano: 14 lutego 2017

silva

59 lat Ostrołęka
69 tekstów 193 komentarze

Inne teksty autora

Muzyka

silva, wiersz

Modlitwa stokrotna

silva, wiersz

To tylko my

silva, wiersz

Miał to być Herbert

silva, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło