jak Anioł Stróż (wiersz)

Arkadiusz R. Skowron

dziesięciolatka pod drzewem na Rynku
wykopywała grób dla martwego gołębia
ludzie przechodzili mimo i obok
niektórzy doradzali by przestała bo żywe a co dopiero martwe 
gołębie te skrzydlate szczury roznoszą 
choroby zarazki a i śmierć
i że to żaden symbol pokoju a ona kontynuowała 

ceremonię niektórzy spoglądali i bywali chwilowym
uśmiechem jakby do własnego dzieciństwa gdy na przykład
wigilijnego karpia w wannie który zdążył już być niemym
przyjacielem prawie ze łzami w oczach przełykano bo tradycja
bo nakaz rodziców ale potem ości 

i łuski ukradkiem wynosiło się na podwórko
by w zmrożonej ziemi symboliczny grób uczynić
choć tu akurat woda byłaby lepsza ale przecież i  śnieg 
albo lód to też woda tylko zimniejsza więc 
i w tym sensie mógł się karp  w kilku cząstkach czuć
w grobie jak ryba prawie że
w swoim naturalnym środowisku

dziewczynka nadal starannie pogłębiała dół pod drzewem
w końcu i ja  sam 
podszedłem bliżej by spytać czemu to robi
a ona opowiedziała że jej stryjek jej chrzestny
jest franciszkaninem i opowiadał o zwierzętach

jak o braciach tylko takich mniejszych
i że czytała i słyszała o takim Tobiaszu w Starym Testamencie
który choć bardzo ryzykował to ukradkiem grzebał zmarłych
pomimo zakazu i choć teraz nikt nie zakazuje
to jednak zwierzęta nieraz długo po śmierci
pozostają bez grobu

a takie na przykład ptaki to zupełnie nie mają jak
wykopać dołka dla martwego przyjaciela albo może kogoś
z ptasiej rodziny więc dobrze by było
by ktoś im mógł pomóc i był wyręką
jakiś człowiek

zaniemówiłem nawet w myślach nie wiedziałem
co odpowiedzieć spytałem ją o imię odpowiedziała jestem 
Klara jak ta święta przyjaciółka świętego 
Franciszka słyszał pan pewnie? "ile masz lat dziecko?"
już dziesięć a wie pan że nieładnie pytać kobiety o wiek?
'tak wiem i bardzo przepraszam" przyjmuję ale niech się pan
już stara tego błędu nie popełniać no a teraz już  muszę
pana przeprosić bo chciałabym
dokończyć pogrzeb

odchodząc powiedziałem że pewnie rodzice są z niej dumni
mam proszę pana tylko mamusię babcię i stryjka franciszkanina
a tatuś mnie nie zdążył poznać teraz 
pewnie patrzy z nieba kiedyś go spotkam mama mówiła 
że kochał ptaki do widzenia panu

odchodząc już zupełnie zaniemówiłem nawet w myślach 
nie wiedziałem
kiedy zgubiłem dziecko w sobie i ile razy
mijało mnie niezauważone nienachalnie się
przypominając

jak Anioł Stróż

 


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
138 wyświetleń
przysłano: 13 sierpnia 2017
ARS TO od tyłu sra

ARS TO od tyłu sra

16 lat Czeladź
161 tekstów 1371 komentarzy 52 posty
...zwierszoklecony bard chmurnoryjny... Grał na ulicy przez parę lat, ostentacyjnie informując: "Gram tylko swoje utwory, bo nie uznaje kradzieży cudzej twórczości". Pracował, nie pracował i ... pracuje. Pił dużo, nie pije. Pali jak smok. Kocha jak …

Inne teksty autora


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło