Poetycka świnia (wiersz)

bogna

Poezja nie znosi jajek, które się zbiera i otwiera.
Jest jak ssak, świnia bez nóg, leży gryzie czekając,
aż poeta poderwie ją, poprowadzi.

Kiedy się już tak stanie,

zaczyna się faza druga. Pudełko z brakującymi kończynami.


Szlifowanie metafor i głosów. Ona czeka, wciąż musi być podciągana.

Zamiast chodzić. Nie jak zegar, który może stanąć.
Musi być ciągnięta jak głuchy przyjaciel.
Głuchy jak usta, wyrywające się z zestawu zębów.
Jak szczelina ust, zamykająca niebo, które nie wysycha,
nawet wtedy, gdy jest połknięte.

 

Tylko mały poeta, zmęczony jest ciągnięciem (swojej butelki).
To wymaga wessania się w grzbiet warg, zamkniętych.



Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
70 wyświetleń
przysłano: 13 września 2017

bogna

54 lata kopenhaga
80 tekstów 25 komentarzy

Inne teksty autora

Przycięta wolność.

bogna, wiersz

Legendarny czas.

bogna, wiersz

nastawienie

bogna, wiersz

Taras

bogna, wiersz

Taras

bogna, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło