Wspomnienie z Zygmuntowa (wiersz)

Doris

Zorza poranka z jeziora nagle wybuchnęła
Siedziałam na pomoście, kiedy jej krople
Pryskając rozjaśniły mi twarz
Oniemiała tak w tym miejscu tkwiłam
Że tańcząc muzę dnia pojęłam
I chciałam wyruszyć s świat

Do lasów promieni i łąk deszczochronnych
Do prześwitów dolin, do rąk skalp górzystych
Do słowików śpiewu, do kwiatów jabłoni
Wszystko mocy pełne i dnia siły

Tak w miejscu siedząc świat cały przemierzyłam
We wszystkich wspomnień tych krajobrazy
I widoków przyszłych z tajemnicą miła

A zorza mieniąc się w kropelkach rosy
Nie gasła tylko płonęła mi wciąż
Wplątała się czujnie w moje długie włosy
By w nich właśnie przetrwać zimną noc

15. 10. 99


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
421 wyświetleń
przysłano: 8 marca 2000

doris

36
47 tekstów
Czasem jestem sama dla siebie obcym czlowiekiem...wtedy budze sie ten zawsze jedyny raz o wschodzie i odkrywam, ze istnieje we mnie moje wlasne "ja", ktore pomimo wszystko pozostaje niezmienne, tzn. moje zasady i moralnosc pozostaja - a to juz wygrana.…

Inne teksty autora

Żyć bez duszy.

doris, opowiadanie

Jednostronna przyjaźń

doris, wiersz

***

doris, wiersz

***

doris, wiersz

[W popiole myśli...]

Doris, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło