rodzaj żeński (opowiadanie)

Paweł Ciesielski

Stał przy mnie rodzaj żeński.

- Do mnie, czy do Ciebie – pyta.

- Zawołam taksówkę.

Zaciągam się papierosem. Szybko. Nie ma czasu, czas jest by krzyczeć: taxi. Skryliśmy się przed chłodem i siekącym deszczem: między siedzeniami, między wiszącym świętym Krzysztofem, między taksiarzem i radiem. Dzień dobry, dzień dobry; sraty-taty.

- Do Hotelu Iskra – mówię.

Siedzę z przodu to nie patrzę jej w oczy. Nie mam ochoty by widziała jak mieszkam, jak pachnie moja pościel, by głaskała mojego psa i słuchała moich płyt z muzyką. Nie potrzebny mi jest wygląd jej łazienki, jej pokoju, który wynajmuje. Rano nie mam zamiaru poznawać jej współpracowników. Nie potrzebuję tego i nie chcę.

W lusterku widać jak poprawia fryzurę. Blond włosy ścięte na Magdę M.

Robi makijaż – raz jeszcze przeciąga po smukłych ustach ciemną pomadką. Jest ładna, młoda i ładna.

W taksówce pachnie wilgocią i perfumami. Moimi, jej i taksówkarza. Wszyscy czyści i porządni.

- 11,50 – on do mnie.

Płacę, żegnam się i wysiadamy.

Przepuszczam ją w drzwiach. Nie jestem dżentelmenem. Lubię patrzeć jak rusza tyłkiem.

Kuba udaje, że mnie nie zna. Podaje klucz, ten co zwykle. 47. Płacę z góry; meldujemy się. Przypomina swoje imię i nazwisko: Karolina B.

- I Paweł C. – dodaje.

Życzy nam dobrej nocy, a ja uśmiecham się tak by nie widziała. Idziemy na górę.

Chce mnie wziąć pod rękę. Myślę nawet, że to miłe, nie uciekam.

Już w pokoju, stoję przy oknie i czekam. Czekam, bo poszła do łazienki. Czekam to palę. Zaczynam użalać się nad sobą. Bo gdy nadchodzi samotność uciekam do ludzi, do gwaru, rozmów i wódki. Próbując to wszystko poczuć, wchłonąć. I już wiem, że to nic. Kosmos, pustka. Stawiam krzyżyk na życiu, tworzę w głowie sen. Chciałoby się – kapitalny sen. Banał. Gdzieś tam, na końcu tunelu, widzę ją i siebie. Dzień i dom.

A to papier toaletowy; kolejny papieros.

Wszyscy przejmują się starcami z niewyobrażalną ilością kotów, samotnymi matkami i gówniarzami, którzy utracili pierwszą miłość. Dlaczego nikt nie przejmuje się mną?

Dwudziestokilkulatkiem z perspektywami, pieniędzmi.

I z kryzysem wieku średniego.

 

Dziewczyna wyjechała na święta. Moja dziewczyna wyjechała na święta do domu. Musiałem zostać jeszcze jeden dzień w pracy. A tak naprawdę to była tylko wymówka, by nie jechać z nią.

Wchodzi. Jeszcze bardziej świeża i jeszcze bardziej pachnąca. Podaje jej drinka. Nie chce, żeby to – już.

- Wiesz ja nigdy tak, tak szybko, ale...

- Ale, co?

- No, wiesz.

- Naprawdę nie wiem, proszę opowiedz – i dodaje – powoli.

Rumieni się. Dawno tego typu nie widziałem.

- Bo ja, ja – głos jej się waha – chyba coś do ciebie...

Przerywam jej – nie mówmy o uczuciach, to nie potrzebne. Nie właściwe. Tylko mąci w głowie, poczekajmy na to. Niech nabierze mocy

Wierze, w to. No prawie.

Kiwa głową na zgodę, trochę rozczarowana.

Przyciągam ją do siebie. Całuje, delikatnie i najczulej jak umiem. Chce, żeby przynajmniej na początku było dobrze i tak, jak trzeba.

Mruczy, to całuję mocniej i śmielej. W usta, po szyi i po odsłoniętych ramionach. Przechylamy się na kraniec łóżka. Ściągam z niej bluzkę i  biustonosz pamiętając by tego drugiego – broń Cię Panie Boże – w dół, bo spłaszcza i – podobno – irytuje.

Patrzy mi w oczy, a ja na ułamek sekundy się łapie na to spojrzenie.

- Ja wcale nie chciałam o uczuciach.

- Wiem, wiem.

- To dobrze, że wiesz. A teraz całuj mnie... o tu.

- A tu mogę?

- Mhmm

Więc całują ją, tu i tam i niżej, niżej, aż wygina się w łuk. Aż nie tylko jej oczy się rozszerzają. Jest słodka, pachnie landrynkami.

Szybki dech, wdech, wydech i bezdech.

Ona drży, ja drżę. Z podniecenia, ale chyba bardziej z oczekiwania. Rozbiera mnie. Wolałbym, żeby ze mnie zdarła ubranie, ale najwyraźniej tak dobrze to nie.

Język, jak wąż wiję się po moim ciele. Zawsze wstydzę się erekcji. Muszę wyglądać wtedy głupio i nieporadnie. Nigdy nie wiem, co wtedy z sobą zrobić. Usiąść, wstać, leżeć? Jak lepiej się będę prezentował.

Miała gdzieś moją prezencję. Gdzieś, gdzie jest miło i przyjemnie.

Znowu jej oddech przyśpiesza, niewielkie piersi wznoszą się i opadają. Rytmicznie.

Jest na górze, kołysząca. Drapie mnie po piersiach, po brzuchu. Tak pewnie piszą w Cosmo, że jest to fajne. Nie jest.

Ale trzymam się jeszcze tej jednej myśli o Cosmo, o paniach redaktorkach, o kurwa całej redakcji i poligrafii, by tylko opóźnić, by dać jej czas.

Jest bliska zderzenia. Już prawie, rozpędzona i gotowa na kraksę.

Zderzenie; pociemniało w oczach. Wgniotło, odrzuciło, odurzyło, jak na kolejce górskiej. Zabrakło tlenu, zabrakło myśli, zabrakło...

A potem spokój, lepki, błogi spokój.

I cisza wypełniona, tylko naszymi oddechami.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
ataraksja
ataraksja 20 listopada 2007, 14:50
Dam porządną opinię, ale weź solidnie przysiądź - zlikwiduj ortografa ;)... autor musi dbać o poprawność tekstu.
powiedz mi też, czy w tym miejscu ma być średnik? - "A to papier toaletowy; kolejny papieros." - coś mi tu nie gra z układem graficznym tekstu. wyjaśnij.
ataraksja
ataraksja 21 listopada 2007, 16:38
No to dobieram się...
Przede wszystkim zbyt wiele powtórzeń, zupełnie zbędnych, bo sens pokazany oszczędniej mocniej i szlachetniej wybrzmi w prostocie:
1. " Nie ma czasu, czas jest by krzyczeć" - zbędne powtórzenie "czasu",
2. niepotrzebne trzykrotne "między" - "między siedzeniami, między wiszącym świętym Krzysztofem, między taksiarzem i radiem.",
3. zmieniłabym kolejność zdania " W taksówce pachnie wilgocią i perfumami. Moimi, jej i taksówkarza. Wszyscy czyści i porządni" - dając je wcześniej, zaraz po "dzień dobry", bo walory węchowo-wzrokowe logicznie jako pierwsze pchają się na plan pierwszy,
4. po co to podkreślanie "mojego psa, moją pościel"? - koniecznie chcesz pokazać egoizm i miłość własną bohatera?,
5. płyty to raczej zawsze są "z muzyką" - brak logiki,
6. niepotrzebne "żegnam się" - wiadomo, zawsze jest zdawkowe do widzenia, wystarczy krótkie "płacę i wysiadamy",
7. " Myślę nawet, że to miłe, nie uciekam" - bez "myślę", bo bohater cały czas przecież myśli (nawet to miłe, nie uciekam),
8. proponuję zmianę kolejności zdań - " Dziewczyna wyjechała na święta. Moja dziewczyna wyjechała na święta do domu. Musiałem zostać jeszcze jeden dzień w pracy. A tak naprawdę to była tylko wymówka, by nie jechać z nią" - większa logika, bo najpierw powinno być, że to "jego dziewczyna wyjechała", potem, że wymówka,
9. może warto byłoby wymienić jakieś imię dziewczyny tu: "Gdzieś tam, na końcu tunelu, widzę ją" - bo można pomylić z Karoliną,
10. "Dzień [?] i dom.
A to papier toaletowy; kolejny papieros. (nie rozumiem – dzień, dom i papier toaletowy... czy papieros to papier toaletowy?),
11. "Wchodzi. Świeża i jeszcze bardziej pachnąca" - kompletnie zbędne "świeża", bo skoro jeszcze bardziej pachnąca, to już szczyt świeżości,
12. "Nie chce, żeby to – już." (za duży skrót myślowy, nieczytelna intencja),
13. "- Bo ja, ja – jej głos się waha – chyba coś do ciebie...
Przerywam jej. - Nnie mówmy" - za dużo "ja, jej" i literówka,
14. "nie własciwe" - ortograf,
15. " Ściągam z niej bluzkę i biustonosz pamiętając by tego drugiego – broń Cię Panie Boże – w dół, bo spłaszcza i – podobno – irytuje. (domyślam się o co chodzi, ale nazwij może inaczej – nie "spłaszcza", a skoro bohater taki odważny, nazwij to <drugie>
‘po imieniu’),
16. " łapie się na to spojrzenie" - bez "się" - po prostu <łapię jej spojrzenie> i wiadomo, że rodzi ono pewien niepokój,
17. "ale najwyraźniej tak dobrze to nie będzie." - wywal "to" - zbędne,
18. "Tak pewnie piszą w Cosmo, że tak jest fajne" - literówka i kompletnie nie podoba mi się szyk zdania.

Tekst niezły, dla mnie to brzmi jak polemika z Henry Millerem sprowadzającym kobietę 'nadużywającą swojej kobiecości' do przedmiotowej roli ...ośrodka wyładowań napięć wiadomych...
Ach, te elokwentne samce udające, że 'szukają tajemnic w obcym umyśle'
(niezrozumiale dla nich kobiecym?) a tak naprawdę punktem wyjścia jest dla nich macica...
A teraz czekam na Twój ruch Autorze. Zdecydowanie poprawki, jeśli uznasz za stosowne, nanosisz sam.
Proszę o Twoją wypowiedź, co akceptujesz, co odrzucasz. I pomyślimy wtedy o publikacji :)
Marek Dunat
Marek Dunat 21 listopada 2007, 18:43
od razu na początku falstart i pomieszanie czasów . nie wiem czemu ma służyć czas przeszły pierwszego wyrazu ? no taki tekścik z elementami szybkiego , dzikiego seksu bez rozbudowanej gry wstępnej z wielka ilością błędów stylistycznych , literówek i kilkoma nielogicznościami . nie podoba mi sie i w zasadzie zatrzymał mnie tylko ten fragmencik - ,, Ściągam z niej bluzkę i biustonosz pamiętając by tego drugiego – broń Cię Panie Boże – w dół, bo spłaszcza ,, . bez erraty i to takiej porządnej nie puściłbym tego .
ataraksja
ataraksja 21 listopada 2007, 19:38
bardzo porządna errata i komentarz już jest. teraz ruch Autora. panuję nad sytuacją.i na pewno nie dam do publikowanych, bez poprawek.
ataraksja
ataraksja 2 grudnia 2007, 17:12
Autor nie odzywa się, więc nie pozostaje mi nic innego, jak odrzucić i dotrzymać słowa.
480 wyświetleń
przysłano: 17 listopada 2007 (historia)
Paweł Ciesielski

Paweł Ciesielski

34 Rzeszów
1 tekst
osobnik neurotyczny, często nie wie czego chce, albo wydaje mu się, że wie. za dużo przykłada wagi do rzeczy wagi niemających. za mało do tych ciężkich. lubi rozwiązane sznurowadła, podziurawione spodnie i gorący kubek knorra - pomidorówkę,…


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło