Prośba o pustynię

Julian Tuwim

Już ja z ziemi nieba nie widzę

Już i gwiazdy na mnie nie wejrzą

Sprawiedliwy! wydaj mi wizę

Na pustynię najpustynniejszą


Żebym bez trwogi i pogardy

Ale z nadzieją i miłością

Mógł wznieść oczy w bezmiar otwarty:

Wieczną prawdą świecący kościół.


Żeby nocą usiedli przy mnie

Nowi bracia moi - szakale,

I zwierzęco dysząc na zimnie

Ciepło do mnie pomrukiwali.


A ja z bladym nad głową krążkiem,

Najszczęśliwszy w świecie uchodźca,

Zapominianą otworzę książkę,

Gdzie Syn skonał dla prawdy Ojca.


Pod tą czystą nocą ogromną

W ludzkie strony zawyją żalem

Zrozumieją - i nie zapomną

Moi nowi bracia, szakale.


Wzniosą oczy, nowe i inne,

W moje spojrzą wiernie i ufnie

I z tej czystej nocy pustynnej

Gwiazda spadnie - i nie wybuchnie.

Inne teksty autora

Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim
Julian Tuwim