O poezji, z powodu telefonów po śmierci Herberta (wiersz klasyka)

Czesław Miłosz

 

 

 

 

Nie powinna istnieć

ze względu na poczęcie,

embrion i poród,

szybkie dorastanie,

uwiąd i śmierć,

bo co jej do tego.

 

Nie może mieszkać

w alkowach serca,

w zgryźliwościach wątroby,

w sentencjach nerek,

ani w mózgu zdanym na łaskę tlenu.

 

Nie powinna istnieć, ale istnieje.

Ten, który jej służył,

leży zmieniony w rzecz

wydaną rozpadowi na sole i fosfaty,

zapadającą się

w swój dom chaosu.

 

Rano rozdzwoniły się telefony.

Kapelusze ze słomki, śliskich włókien, płótna

są przymierzane w lustrach

przed wyjściem na plażę.

Próżność i żądza dalej zajęte sobą.

 

Oswobodzona z majaków psychozy,

z krzyku ginących tkanek,

z męki wbitego na pal.

 

Wędruje światem.

Wiecznie jasna.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Elżb ieta Morawiec
Elżb ieta Morawiec 22 czerwca 2018, 17:07
Wyjątkow podły wiersz Mistrza
1 409 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Czesław Miłosz

Inne teksty autora

Piosenka o końcu świata

Czesław Miłosz, wiersz klasyka

W mojej ojczyźnie

Czesław Miłosz, wiersz klasyka

Ars Poetica

Czesław Miłosz, wiersz klasyka

Słońce

Czesław Miłosz, wiersz klasyka

Który skrzywdziłeś ...

Czesław Miłosz, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło