Leśnica (wiersz klasyka)

Leonard Kamiński Gabriel

 

 

W nocy pod nieobecność proszonych gości i księżyca
przechodzę przez ucho igielne gwiazd;
kosze na śmiecie dymią sennie, wygaszając zużyte dowody miłości.
Ocieram się o obolałe ciała ławek - łaskoczą mnie
osypujące się w chybotliwych refleksach światła strzępki kory,
jak ograne kawałki nikomu już niepotrzebnych happy endów.
Odwzajemniam ich blizny i tatuaże,
niczym zwodzony most łącząc
niepewność dnia z niepokojem nocy,
podczas gdy pusty las wypełniają dźwięki ściętych marzeń,
i tylko w tym żywiole mogę odnaleźć siebie.
Opuść więc mój sen ciągle na nowo odkrywany sobowtórze,
pełen połaci nietkniętego śniegu
i szlaków po bezimiennych pionierach lęku,
przeskocz tę jedną przeręblę niewiedzy o samym sobie,
zapomnij o szansie odnalezienia starych,
bezużytecznych w naszych czasach,
dowodach na istnienie tożsamości.
Szukam dla ciebie płytkiego brodu przez Bystrzycę,
byś mógł uciec przed spiętrzoną falą Odry.
Widzisz, tak nakładają się na siebie nie dokończone dzieła
człowieka i natury
i to jest właśnie przewrotna pewność
nieskończoności bytu
wobec kruchości materii.

 

maj 2000 / marzec 2001


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
427 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Leonard Kamiński Gabriel

Inne teksty autora

Mendele

Leonard Kamiński Gabriel, wiersz klasyka

Anna - handlarka liniami życia

Leonard Kamiński Gabriel, wiersz klasyka

Będę...

Leonard Kamiński Gabriel, wiersz klasyka

Grudzień na górce Blacharskiej

Leonard Kamiński Gabriel, wiersz klasyka

Jaka mi jesteś....

Leonard Kamiński Gabriel, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło