Literatura

List VII (wiersz klasyka)

Leonard Kamiński Gabriel





Nanizuję na pustą szpulę
pozrywane więzi, nici
niczego już nie wiążą.
Krążę nad pustym płótnem,
zmieszane kolory wyrażają
wszystko i nic. Wiem, że i ty
nie rozwiązałeś żadnej ze swoich spraw
do końca. Czas upływa mi
na końcu. Pogubiłem wątki,
nie wiem jak zacząć.

Szpachla kaleczy blejtram, ponownie
ceruję spodnie, wszywam łaty
jedna na drugą. Wspinam się
na palce, ostatnie pigmenty
nakładam po ciemku. Zamieniam
błękit berliński
na ołowianą glejtę. Pustka
dźwięczy mi w uszach
zagłuszając wszystko
to co miałem do powiedzenia.

Zawsze powtarzałeś, że każdy ma
takie piekło na jakie zasługuje.



Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Leonard Kamiński Gabriel

Inne teksty autora

Mendele
Leonard Kamiński Gabriel
Anna - handlarka liniami życia
Leonard Kamiński Gabriel
Będę...
Leonard Kamiński Gabriel
Grudzień na górce Blacharskiej
Leonard Kamiński Gabriel
Jaka mi jesteś....
Leonard Kamiński Gabriel
List XVIII
Leonard Kamiński Gabriel
Milczenie jest w nas
Leonard Kamiński Gabriel
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca