Literatura

PL. Solny (wiersz klasyka)

Leonard Kamiński Gabriel

 

 

Trzymam w rękach ostry brzeszczot parapetu,
chociaż wiem, że w okolicznych szybach krople krwi
przenicowują zmierzch na drugą stronę;
to po niej odczuwam smak soli na wargach
ciągle w bezwzględnych trybach historii.
A miałem być w waszych rękach drewnianym młynkiem modlitewnym,
podawany z ust do ust jak hostia, odmawiany przez sen,
wielbiony przez sprawiedliwych
mógłbym być pasem startowym nie znanych mi bogów.
Otoczony niebem, odrodzony, mielę czas
od niemych gwiazd po nietrwałe wybrzuszenia wydm morskich,
oczyszczam swój lęk, rozmawiając ziarno po ziarnie.
Tantryczne wycieczki poza skrzyżowania ulic
zwykle kończę na peryferiach, wtedy wracam
do granic wszystkich moich poprzednich postaci;
jestem targiem solnym, jego lustrem,
niepewnym przekupniem własnego cienia,
noszę wewnątrz cechowe znaki giełdy -
handlarki kwiatów układają je jedne na drugich w całopalne stosy.
Pozostaw mnie w pozycji horyzontalnej prześcieradłom,
balsamom, eterycznym woskom
oko w oko z architekturą światłocienia.

 

Styczeń 1999


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Leonard Kamiński Gabriel

Inne teksty autora

Mendele
Leonard Kamiński Gabriel
Anna - handlarka liniami życia
Leonard Kamiński Gabriel
Będę...
Leonard Kamiński Gabriel
Grudzień na górce Blacharskiej
Leonard Kamiński Gabriel
Jaka mi jesteś....
Leonard Kamiński Gabriel
List XVIII
Leonard Kamiński Gabriel
Milczenie jest w nas
Leonard Kamiński Gabriel
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca