Literatura

Popiół (wiersz klasyka)

Leonard Kamiński Gabriel




Nawet nie wiem kiedy dostrzegłem na skórze
tę dziwną łuskowatą szarość. Początkowo
sądziłem że jest to wysypka spowodowana
jakąś zewnętrzną infekcją na którą skóra zareagowała
wytworzeniem ochronnego pigmentu. Później próbowałem
to zmyć lecz woda spłynęła po skórze niemal jej nie dotykając.
Po pewnym czasie wykorzystałem wszystkie znane mi sposoby
lecz bez rezultatu. Wszystko nagle zjednoczyło się
przeciwko mnie w jeden nieskończenie długi
wąż niepisanych reguł i znaków. Jakieś inne
życie spostrzegłem na szybach. Ten niezrozumiały czas
istniejący między kartkami poszarzałych kalendarzy.

Następnego dnia gdy ścierałem kurze ze zrośniętych ze sobą
mebli dostrzegłem podobieństwo zachodzące między szarością
narosłą na mojej skórze a kurzem. Potem wybierałem popiół
z pieca. Rozpylony zaczął osiadać na podłodze.
Zdmuchnąłem go i wówczas zobaczyłem jak szarość na skórze
zlewa się z popiołem w jedno pasmo milczenia.
Nie skojarzyłem sobie tego z żadnym znanym mi przypadkiem
ubierania się w „drugą skórę". Mimo to pomyślałem
że jestem jak aktor znający swoją rolę
lecz nie znam jeszcze na pamięć tekstu jaki mam wygłosić
w sztuce bycia sobą a co najwyżej kimkolwiek.

październik 1977

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Leonard Kamiński Gabriel

Inne teksty autora

Mendele
Leonard Kamiński Gabriel
Anna - handlarka liniami życia
Leonard Kamiński Gabriel
Będę...
Leonard Kamiński Gabriel
Grudzień na górce Blacharskiej
Leonard Kamiński Gabriel
Jaka mi jesteś....
Leonard Kamiński Gabriel
List XVIII
Leonard Kamiński Gabriel
Milczenie jest w nas
Leonard Kamiński Gabriel
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca