Literatura

Poprzez krew do świtu (wiersz klasyka)

Leonard Kamiński Gabriel

                                                                                         pamięci mojej mamy Anny




Od kiedy moja krew zastygła już nie
boję się wylewów, moje stygmaty
otwierają się w nocy.
Wycieka ze mnie nasz zbiorowy strach, wykraplam
z siebie Lenino, Festung Breslau, Berlin,
kropla po kropli coraz bliżej
pokoleniowego odkupienia. A oni,
rocznik końca wojny, stoją
po obu krawędziach mego snu
ranni, w postrzępionych onucach, odwodnieni
nieopierzeni, niespełna dwudziestoletni,
otwierają płytkie groby, próbują rozprostować nogi.
Śnią mi się, kiedy giną we mgle.

Moje wojenne stygmaty jak fotografie bliskich
otwierają się po północy,
krew jest gęsta, brudna, pachnie darnią,
Oni maczają w niej brzozowe drzazgi
stawiając niezdarne krzyżyki na zesztywniałym
od krwi prześcieradle świtu.
Dzisiaj skrzynka na listy znowu jest pusta...

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Leonard Kamiński Gabriel

Inne teksty autora

Mendele
Leonard Kamiński Gabriel
Anna - handlarka liniami życia
Leonard Kamiński Gabriel
Będę...
Leonard Kamiński Gabriel
Grudzień na górce Blacharskiej
Leonard Kamiński Gabriel
Jaka mi jesteś....
Leonard Kamiński Gabriel
List XVIII
Leonard Kamiński Gabriel
Milczenie jest w nas
Leonard Kamiński Gabriel
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca