piekło to jednak my lub co zostało ze studenckiej miłości (wiersz)

domka (dominika ciechanowicz)

jakoś nie przewidzieliśmy w sobie tych ciemnych korytarzy co za

frajerzy a niby dorastaliśmy w czasach full zwątpienia mistrzowskiego

demaskowania pustki na miejscu na wynos z dostawą do trumny

mózg zanegował sam siebie zatrzasnął w pokoju bez klamek

w końcu dekonstrukcja wykształcił nas kolos na nogach z taniej dykty

 

spektakularna ucieczka dosyć mocno kusi nie ma co się dziwić

trzeba było uważać na przeklętych poetów pootwierali nam oczy na nicość

dość prędko dziś się traci mentalne dziewictwo język prowadzi donikąd

życie okazało się nędznym żartem raczej fatalnym w skutkach nie wierzę

że w coś wierzyliśmy ale pozwól mi umrzeć w twojej bluzie tej zielonej

z kapturem pamiętasz chodziłam w niej po lesie jeszcze wczoraj byliśmy młodzi

 

chcieliśmy zamieszkać w górach pić wino jeść chleb i mieć w domu ogień


wyśmienity 12 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór 7 listopada 2009, 20:33
Być może przekornie do Sartre'a: ,,Piekło to inni'' a tu jednak my :-)
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 7 listopada 2009, 21:44
nie być może, a na pewno, Tomaszu, to autorka miała na myśli :)
Kasia     Czyżewska
Kasia Czyżewska 8 listopada 2009, 15:54
zestawianie w tytule cokolwiek smuto-straszne...
czytając zastanawiałam się, jak wybrzmiałaby tekst w pierwszej osobie - uogólnienie w pewien sposób -zamiast włączyć - wykluczyło mnie na początku z historii.
początek drugiej cześć jest bardzo mocny i gęsty. ale wyhamowanie, jakie znajduje w końcu - już od nie wierzę chyba - bardzo dla mnie. pointa swoją drogą. wiersz słodko-gorzki. mocny z czułą nutą.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 8 listopada 2009, 23:36
eee... tam, sorry, ale nie będę się rozwodzić, bo mi się podoba, tylko wkurzają literówki (2 przynajmniej zauważyłam). w niektórych miejscach wydaje mi się nieco przegadane, ale jako całość ma swój urok.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 9 listopada 2009, 00:01
dzięki, poprawiłam
fruźka
fruźka 10 listopada 2009, 07:52
"mistrzowskiego demaskowania pustki na miejscu na wynos z dostawą do trumny"

trafia mnie jak strzała i powala, nie w kontekście wiersza, chociaż on jako całość podoba mi się. za powyższe- wyśmienity...
Łukasz Radwaniak
Łukasz Radwaniak 10 listopada 2009, 18:39
Pesymizm i tęsknota za arkadią, podane jednak w atrakcyjnej formie i ubrane w niebanalne słowa.
anastazja
anastazja 10 listopada 2009, 20:05
urokliwie domka, to ja swoje wypociny chyba wyrzucę...
martuśka
martuśka 16 listopada 2009, 19:25
niesamowity
Kliner Ka.
Kliner Ka. 18 listopada 2009, 09:08
Hej Domka! u mnie jest wyśmienity, zwłaszcza, żeśMY mieli też mieć chatkę w górach z całą resztą, a mamy tylko...resztę do wydania.
xxx 23 listopada 2009, 23:47
Wiesz, przysiadłbym z wrażenia ale już siedzę, wiersz ma w sobie wyjątkowość jaką uwielbiam, czytam go 3 raz, wrócę tutaj na pewno,
Używasz bardzo dużą ilość słów, zazwyczaj mnie to razi, ale w tym wierszu to jest właśnie jego urok, mogę go czytać i czytać...
Usunięto 1 komentarz
989 wyświetleń
przysłano: 7 listopada 2009 (historia)
dominika ciechanowicz

dominika ciechanowicz

38 Wrocław
305 artykułów 40 tekstów 2800 komentarzy
Zasłużeni dla serwisu

Inne teksty autora

Opowiedzieć swoje historie

dominika ciechanowicz, opowiadanie

Ostatnia studniówka (część 2)

dominika ciechanowicz, opowiadanie

To (pantum szpitalne)

dominika ciechanowicz, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło