skrawek nieba (wiersz)

Jaro

przychodzisz nago zawsze w snach 

stąd cię znam

pamiętam wakacje pełne grillowanej kiełbasy

nie znoszę pieczonych rzeczy

chyba że ciepłe piersi nad rozlewiskiem

ściskać w dłoniach jak świeże bułeczki

 

zadowalam się browarem z biedronki

snuję z Rafałem opowieści

od deski do deski śmiechem rozbrajamy miny

ludzi ponurych strasznych jak podatki

rozświetlamy lampy słowami otuchy

 

dalej jest mój dom będzie dym

 

żona rozlicza  z każdego słowa na drugi dzień

nie wiele pamiętam

wychodzę prosto do kościoła którego według mnie nie ma

jestem ja i szwagier i nasz skrawek nieba


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
266 wyświetleń
przysłano: 26 pazdziernika 2015 (historia)
Yaro

Yaro

43 od Mikołaja Reja
1374 teksty 1 pracę graficzną 722 komentarze
samotny wilk


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło