Literatura

Do Koraliny (wiersz)

Jan Topik


We wszystkich stronach umierają zwierzęta
i choć zastąpiłaś kiedyś oczy kostkami lodu
by nie widzieć okrucieństwa tego świata
na wszystkie strony świata płynie powódź twoich łez

O pani lodowego ogrodu
Pozwól utulić się  do snu


Szliśmy każde gdzie indziej, inną drogą
i inne klepsydry sypały nam w twarze swoje ziarna
Łączył nas krzyk ojców i płacz naszych matek
Spóźnieni kochankowie proszą zwykle Boga 
o więcej lodu do zamrożenia serc


Lewe oko zamrożone
Lewa szyja zamrożona
Piersi obie zamrożone


Przytulam je choć czujesz poprzez mnie zapach trupa
Całuje prawe oko
Całuję prawą szyję
prześlizguję się miedzy piersiami by błagać je o wybaczenie


Nie mogę przestać śnić o tobie
Ani o tamtym dniu gdy nasze światy zderzyły się i przeniknęły
Zabierz do torby kamyk z dziurą
Otwórz drzwiczki tajemnym kluczem
I przejdź do lustrzanego domu gdzie żyje druga matka z drugim ojcem
Tam gdzie czekam każdej nocy w postaci czarnego gadającego kota

 


niczego sobie+ 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Mithril
Mithril 4 listopada 2018, 19:41
...nakolanna gadanina
Zdradzona
Zdradzona 31 marca 2019, 20:47
Tak...czuję zapach trupa ...
przysłano: 4 listopada 2018 (historia)

Inne teksty autora

Pająki
Jan Topik
ZDRADA
Jan Topik
Pamięć
Jan Topik
Kwiaty
Jan Topik
Ktoś za szybą
Jan Topik
Kogut
Jan Topik

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca