Literatura

*** (wiersz)

Rafał

tamtego poranka wszystko było jasne
od murów miasta płynął żar
ludzie też jacyś tacy jaśni
wszędzie spokój - wszędzie nadzieja
na ulicach ludzie nie przemykali nieśmiało
z pochylonymi głowami i wzrokiem wbitym w chodnik
jakby zmarli przed śmiercią trochę przedwcześnie
tamtego poranka wszystko było czyste
jak dusza dziecka lub mgliste oczy starca
nie wiem kiedy to było - nie ma znaczenia
poranków tych mogło być bardzo wiele

miasta wyznaczał rytm wspólnych spraw
w domach te same czytaliśmy książki
potem nocne długie rozmowy
aż blady świt nadszedł - jak z chmur 
biały orzeł

dziś nie jesteśmy już tak niewinni
niejeden zerwaliśmy wiedzy radosnej owoc
i teraz wstydliwie chowamy się w krzakach
przed stwórcą Polski - i Panem

na obłokach...

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 16 lutego 2019 (historia)

Inne teksty autora

***
Rafał
Notes...
Rafał
***
Rafał
Nieznajomy...
Rafał
***
Rafał
***
Rafał
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca