Literatura

O Żeromskim. Z epizodem Reymontowskim (dla dzieci starszych) (wiersz)

Ania Klimczak

Wśród zieleni Konstancina ta opowieść się zaczyna.

Głaz właściwy adres znaczy, ten i ów niech zerknąć raczy.

 

W willi "Świt", bo o niej mowa, pisał swe ostatnie słowa

człowiek rodem z Kielecczyzny i oddany dla Ojczyzny.

 

Był hołyszem bez matury, ale do literatury

zapał miał i po dwudziestce w "Tygodniku" dostał miejsce.

 

Bieda nadal mu doskwiera idzie więc za guwernera,

potem za bibliotekarza, gdy okazja się nadarza.

 

I tam właśnie, w Rapperswilu, spotkał różnych ludzi tylu,

że zapisał kartek wór, opowiadań powstał zbiór.

 

Gdy kariera pęd przybiera na gruźlicę syn umiera.

W Nałęczowie grób swój ma, dziś Nałęczów o grób dba.

 

Zmienia miejsca, zapisuje, kreśli słowa, wciąż zyskuje.

Nawet Nobel się pojawia lecz sympatia partii sprawia

odrzucenie Żeromskiego, by Reymonta zamiast niego

z Jagną, Antkiem i chłopami eksponować przed Szwedami.

 

Chociaż mieszkał wśród zieleni, to jednak pewnej jesieni

niczym król do Zamku wkroczył i w Warszawie zamknął oczy.

 

Tuż po zgonie Żeromskiego zmarł twórca Borowieckiego.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 22 listopada 2022 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca