Nędza w blasku.

Lilyonia

Kiedyś przygniatała

nas fioletowa mgła.

Leżeliśmy, mówiąc:

-Kocham cię.

-Kto?

-Ja!

Jesteś taki wyjątkowy...

Wszędzie kraczą wrony,

ktoś kogoś zabija —

ich głowy!

Pisk, dźwięk ciągły,

długie trąby.

Ciemna pomarańcz

z czernią jak dym.

Słońce spada...

-Wstań i tańcz!

Oh! Kto opowiada?

Nie chcę tu być.

Krzyki, wrzaski,

ludzie wpadający

w warczące potrzaski.

-Takie smutne,

-Nieprawda!

-Dla mnie piękne, cudne.

Otrzyj łzy...

To już tu.

Został popiół —

jak my?

Lilyonia
Lilyonia
Wiersz · 22 marca 2025
anonim