Zatem ruszajmy,
w głębiny wielu alei.
Tam, w jednej, przebywa
duch Herod Wielki.
Gdzieś tam, na prawo,
świeci gwiazda.
Pędźmy za nią!
W trakcie drogi,
myśl przywiewa:
tu fałszywe życie,
proszę, pomocy trzeba!
Uwolnij mnie skrycie!
Ktoś zaprasza,
chwali cięcie głowy.
Co to było?
Poleciało w górę.
Za tym drzewem
odrodziło się piękno.
Gdzieś tam daleko, daleko,
jest ślub miłości.
W prezencie wieniec kwiatów,
jak dziewczyna - ubrany
w suknię i welon, gładki, biały.
Zostały przekroczone odpowiednie bramy,
w radości pognamy!