Jeżeli to jest piekło, wszyscy dawno jesteśmy skończeni.
Przez ojców zmieleni i wzgardzeni, od tych matek krzyk wychodzący z gardzieli
Często z domów wypierdoleni, okładani - bicie rąk, twarzy, pośladków czy goleni.
W niewolę pojmani i pędzeni, korporacyjnemu światu beznamiętnemu przewodzeni.
Wysnuci z emocji, leczeni - mocno oddani, choć codziennie w konwulsjach tonęli.
Piekło pokutą się nie wybieli, naszych chłopców na osiedlach torbą owładnęli.
Nałogiem paskudnym skażeni, same barwy czerni i lekko wyblurowanej bieli.
Ostatecznie po rękach biedacy się cięli, finalnie samobójstwa swego otumanieni dopięli.
Następnie momentalnie i w zapomnieniu spopieleni, inferno ich nigdy zbyt brutalnie nie oceni.
Niebo zablokowane przez białych Anieli, krąg przykrego życia dla nich zakreślony na Ziemii.
Piekło nie tonie w ognistej sieni- kolorami codzienności się cicho i zwyczajnie mieni.