cześć i chwała

Yaro

moje życie trwa w paradoksie

umierałem rano przed wizytą

lekarz przepisał trampki i witaminę C

 

stoję z boku coś przygniata mnie

bym się schylał klękał

przed ołtarzem bożka

oddał cześć i pokłon

 

wierzę w Swojego Boga wciąż rankiem

źle się czuję pachnie jesienią

coś jednak nie pozwala chorować

 

byłem z dobrymi żołnierzami

teraz niby wolny wciąż poddany

kraj bronić to we mnie tkwi

 

są ciernie są fazy i niebezpieczne zabawy

są miejsca rzadkie włosy drę z głowy

czuję niedosyt pachnie jesienią i dobrze

Yaro
Yaro
Wiersz · 2 października 2025
anonim