Oni

kamilanikula


a ty dźwięk telefonu

dłoń na policzku jak słońca gest

a przy końcu dnia odnaleziony obraz ciebie

pocałunek w czoło i palców nagły uścisk

twój płaszcz na moich ramionach

zakręty korytarza i ta jedyna ciemność

by sięgnąć do klucza i drzwi


a ty w pamięci światło w kroplach deszczu

na niebieskiej hortensji zza okna

kształt kota w bieli chmur

i na dachach kamienic

papierowe samoloty

i śmiech


tak godziny przejdą w minuty

kolejne gwiazdy zgasną i dżety


aż ktoś znów otworzy drzwi

w ciepły jasny poranek oni

spotkają się tacy zdumieni

nie wiedząc czy byli już kiedyś


kamilanikula
kamilanikula
Wiersz · 30 listopada 2025