a ty dźwięk telefonu
dłoń na policzku jak słońca gest
a przy końcu dnia odnaleziony obraz ciebie
pocałunek w czoło i palców nagły uścisk
twój płaszcz na moich ramionach
zakręty korytarza i ta jedyna ciemność
by sięgnąć do klucza i drzwi
a ty w pamięci światło w kroplach deszczu
na niebieskiej hortensji zza okna
kształt kota w bieli chmur
i na dachach kamienic
papierowe samoloty
i śmiech
tak godziny przejdą w minuty
kolejne gwiazdy zgasną i dżety
aż ktoś znów otworzy drzwi
w ciepły jasny poranek oni
spotkają się tacy zdumieni
nie wiedząc czy byli już kiedyś