Ptak w skorupie

Julia Osiecka

Moje ciepło rąk odstrasza

Uśmiech, lekkość, drobna głupota –

to najlepsza moja wersja.

Autentyczność, głaz, tęsknota.

Czy moje staranie Cię odrzuca?

Prosić o przyjęcie wciąż próbuję,

a głębię podnosić ciężko –

to wielkie przedsięwzięcie.

Ambicje kobiece, które łechcą męskie ego,

byłam silna właśnie przez tych,

którzy nie wiedzieli, dlaczego mają lęki.

Wyważyć się, zmierzyć, zmądrzeć –

czy warto mnie docenić?

Nie wiem sama, czy mogłam coś zmienić,

musiałam walczyć, gdy byłam mała.

Chcę wrócić do korzeni,

bo choć mam głos jak skowronek,

łagodną twarz i suchą klasę,

mam też mały wisiorek, zeszyt i flamaster.

Trzy maskotki, misie, złoty zegar –

serce słabe, wrażliwość jak motyl,

umysł jak diament, wady bezgraniczne,

materiał na żonę… albo kochankę.

A gdy spotkasz mnie przez przypadek,

i tak wybierasz drugą koleżankę.

Konfrontacja ze mną jest jak z płotem,

nie wstydzę się swojej siły.

Jestem łagodna jak sosna, wierna jak anioł.

Pozór to tylko obraz scalony –

pozór, który Cię odstrasza,

bo wiesz, że taka miłością będziesz odmieniony.

Za błędy nie przepraszam.

Moje serce posklejane tyle razy,

że w zwykłej łagodności nie potrafi upaść.

Głos podniosły – tyle o mnie wiesz,

tylko nigdy go nie słuchasz.

Julia Osiecka
Julia Osiecka
Wiersz · 8 stycznia 2026
anonim