Baśń tysiąca i jednej nocy

marcinolszewski

Blask stroboskopów, światło na włosach

Miękkie fotele, walki na scenie. Wieczór

Piwo w szklance, uśmiechy tych które walczą

Postawicie na którąś, chłopaki? Oglądajcie


Potem noc. Dwa pokoje w domu. Zetknięcia ciał

Przyjemność, która dała początek czegoś nowego

W bardzo młodym wieku. Wieczór, rzędy, uśmiechy

Muzyka, przyciemnione światła. Gładkość ciała


Wizyty. Wspólne wypady do klubów, zakupy. Sen

Zwierzenia. Mapa ciał Warszawy, perfum na twarzy

Szminek po pocałunkach. Gdzie czas nie kończy się

Na seksie. Twój problem, moim problemem. Poradzimy


Masz zakupy do lodówki. „Jesteś moim rycerzem z bajki?”

Jestem. Z bajki nazywanej życiem. Gdzie nie pytamy się

Co kto robi i dlaczego, chyba że chcemy. Gdzie drinkujesz

By zabić stres i to czego tak naprawdę nie chcesz robić


Ile jest warta godzina życia, noc, tydzień? Ile jesteśmy

W stanie poświęcić dla realizacji potrzeb. Tych

Na chwilę, tych na całe życie. Nie ma takiej ceny

Nie wszystko za kasę. 100 i więcej kobiet


Spotkaliśmy się na drodze życia


marcinolszewski
marcinolszewski
Wiersz · 28 lutego 2026
anonim