LAMENT O ZBIGNIEWIE HERBERCIE

Julian Gradd



Mistrzu zostało ich niewielu

Naprawdę niewielu

Czy zdołaǰą przenieść arkę

Przez pustynię

Telewizję

Internet

Netflix?


Ja

Do nich się nie zaliczam

Mimo że czytam Audena

Rozumiem Panufnika

Rozdarłem serce Agryppie


Ale nie o mnie przecież

Chodzi


Chodzi o to

Czy miękkie podbrzusze

Lwa

Nie obrośnie

Tłuszczem

Łojem

Twardą barwą ekranu



Mistrzu wiem

Że wrócić nie możesz

I nie możesz uratować

Pałacu Dożów weneckich

Ani nawet

Kamiennych nagrobków

Na Łyczakowie

Ba

Kobiecej zausznicy

Z drugiego

Tysiąclecia

Przed Zbawicielem

Nie wspominając o rzymskich

Akweduktach


A jednak Mistrzu

Panie słów

Żelazny kanclerzu zasad


Zwróć na nas

Pobłażliwe spojrzenie

I zawyrokuj


Trwać w imię Boże

I w Jego łasce?

Czy poddać się rozpaczy?


Świt odsłoni

Krajobraz

Julian Gradd
Julian Gradd
Wiersz · 28 lutego 2026
anonim