Jeszcze zaszumią dęby,
Serce położę na dłoni,
Spełnię każde marzenie,
Które w snach mnie goni.
Jeszcze zatańczę na morzu,
Pocałuję cię czule,
Zrobię naszyjnik z muszli,
Pyszny obiad na stole.
Zasadzę kwiaty w ogrodzie,
W pięknym domu nad wodą,
Zaśpiewam kołysanki,
Zakupię filiżanki.
Dogonię wszystkich prezesów,
Na stołku większym czy mniejszym,
Zrobię, co trzeba po prostu,
By świat uczynić lepszym
Naiwnie w trudnych warunkach,
Nie chcę stracić tej iskry,
Co ciągle pchała mnie naprzód –
Jeszcze zobaczą wszyscy.
Motylem będę brunatnym,
Tańczącym w niebieskiej chmurze,
Lecz ciągle żywym, nie martwym,
W swojej naturze.
Byleby spokój był wokół,
Trochę zdrowia do pierwszego,
Nie chcę zejść z tego tropu,
Za daleko, kolego.
Za dużo bitew już za mną,
I kawał świata w podróży,
Za dużo straciłam czasu
Na to, co mi nie służy.
Teraz zakwitnę mocniej,
Potrzebuję siebie wyłącznie,
Jestem jak mustang,
Albo jak dziecko w kołdrze.
Nieważne ile sprzeczności,
Póki mam wiarę w sercu,
Wszystko się pięknie ułoży
i będzie na swoim miejscu.
Motylem będziesz niedźwiedzim,
Tańczącym pazurem po szkle,
Kryształem wciąż żywym, nie martwym,
Więc nie mów do mnie wciąż nie