O wierszoklecie, na co praca harda?
Na co chowasz po szafkach papier zmięty?
Wszystko to spadkobierca znajdzie, wyda
To nie skończony dramat, wiersz i ody...
Nawet I list intymny, pójdzie z prasą
Się wyściskać, prywatność bijąc waszą
To bez sensu, tam wciskać po swym biurku.
Spal w kominku czym prędzej te szpargały
Bo inaczej to wszystko zazna druku
Dramat, choć nie skończony i wiersz mały
O daj! Pokaż! Testament... "Spalić dzieły..."
Dobre sobie! Nie spalą. Masz jak w banku.
Wyda, choć już poeta jest umarły.
Na nic ta twa ostatnia wola, bratku.
Potem będą pretensje do cię mieli
Żeś nie skończył, bo im to nie smakuje
Ciasto któreś nie skończył w serca chwili
Co przeleciała w zapomnienia zwoje
Więc nie męcz się, sam zniszcz te swoje dzieła
Zanim ciebie gruźlica zniszczy stara
Siła ognia nie będzie oceniała
Ni ta tłuszcza krytyków, gnuśna chmara
Nikt o treści popielne nie zapyta.