Juliuszowi Słowackiemu

Stanisław Litwin

O wierszoklecie, na co praca harda?

Na co chowasz po szafkach papier zmięty?

Wszystko to spadkobierca znajdzie, wyda

To nie skończony dramat, wiersz i ody...

Nawet I list intymny, pójdzie z prasą

Się wyściskać, prywatność bijąc waszą


To bez sensu, tam wciskać po swym biurku.

Spal w kominku czym prędzej te szpargały

Bo inaczej to wszystko zazna druku

Dramat, choć nie skończony i wiersz mały


O daj! Pokaż! Testament... "Spalić dzieły..."

Dobre sobie! Nie spalą. Masz jak w banku.

Wyda, choć już poeta jest umarły.

Na nic ta twa ostatnia wola, bratku.


Potem będą pretensje do cię mieli

Żeś nie skończył, bo im to nie smakuje

Ciasto któreś nie skończył w serca chwili

Co przeleciała w zapomnienia zwoje


Więc nie męcz się, sam zniszcz te swoje dzieła

Zanim ciebie gruźlica zniszczy stara

Siła ognia nie będzie oceniała

Ni ta tłuszcza krytyków, gnuśna chmara

Nikt o treści popielne nie zapyta.





Stanisław Litwin
Stanisław Litwin
Wiersz · 7 kwietnia 2026
anonim