Z sufitu farba sapada do zupy
wilgoć wchodzi przez okno i do serca
Patrzę za siebie i do przodu
Nie widzę zbyt wiele
Jutro może obudzę się z energią słońca
Dzisiaj modlę się
Daj siłę Panie do wieczora przetrwać
Jak butelka toczona wiatrem
Za oknem hałasując bez nadziei na jutro
Żyjąc chwilą jak ta wydmuszka plastikowa
Między kołami pędzących samochodów
Na łud szczęscia skazana lub w sekundzie
Na kres zesłana
Lecz może myśli z serca wysłane... te dobre
Coś znaczą coś dadzą
Dla ludzi pozytywne fluidy
Choć tyle mam nadzieję że mogę
Choć kilku obudzić ... dla świata.