Zdeptaj to, co w sercu tkwiło,
Zniszcz wszystkie wspólne chwile,
Spraw, by całe serce zgniło,
Spal to wszystko, dobre, miłe.
Nie podcinaj, zatem przetnij
Skrzydła uniesione w górze.
Wściekłość w oczach żarem tętni,
Barwą przypominając róże.
Zdeptaj, obraź, klnij zawzięcie,
Daj mi się nie starać, polec.
Urwij wreszcie to napięcie
I po prostu powiedz: „Koniec”.
Zerka z ciebie czart rogaty,
Zaszczyć go swym gorzkim krzykiem.
Ślij mu przeto swe wiwaty
On ci zaś odpowie sykiem.
Słuchaj w głowie jego porad,
Użycz diabłu swej gardzieli.
Pozwól duszy swej na rozkład,
Pozwól, by ją zagarnęli.
Smyczkiem kaprys diabli ogłoś,
Daj im grać swym marnym głosem.
Daj im słyszeć martwy pogłos
Potem zmierz się z pewnym losem.