Cleo Brooks, manikiurzystka o imieniu Kathryn, nigdy nie nosiła
pieczęci Thalluzy na ustach oczach rękach nogach i myślach
której trzeci mąż George R. Kelly teksański szmugler zamiast
whisky upił się kiedyś chlorkiem rtęci i wymiotował ze strachu
przed kolejnym skokiem miała uda jak sprężynowy samozamykacz
wysokich szklanych drzwi do nieba enkratystów opieczętowanego
jak raj w którym rodzą się aromaty bawiła się z nim w strzelanie
seriami do orzechów włoskich a potem długo i starannie miksowała
palcami pod spódnicą ich twarde skorupy z gorącymi łuskami
nabojów do pistoletu maszynowego thompson zwanego Tommy
Gun i wręczała ten amalgamat całkiem na trzeźwo w barach
hotelach spelunkach imprezach jako prezenty reklamowe gadżety
przywieszki imieninowe upominki gratisy grzechotki niespodzianki
podarki pod choinkę obwieszoną bombkami które nie tylko
według niej swym trupim blaskiem wprost nawołują do zbrodni