pokój numer cztery

Maria Kosaciec

lampy nie gasną nawet w nocy

sen przychodzi na receptę

a ja czekam aż przestanę się bać


pytają o imię

odpowiadam szeptem

bo głos zgubiłam w korytarzu


za drzwiami kroki pielęgniarki

odmierzają ciszę

która dzwoni w uszach


chciałabym dotknąć deszczu

ale szyba jest grubsza niż obietnice

i nie otwiera się od środka


piszę list do siebie

na serwetce przy śniadaniu

nie mam odwagi go przeczytać


mówią że wyzdrowieję

a ja nie wiem już co to znaczy

być cała

Maria Kosaciec
Maria Kosaciec
Wiersz · 13 maja 2026
anonim
  • Łukasz Radwaniak
    Dobry wiersz, opisuje doznania i uczucia z tamtej strony. Też tam byłem, ale Ty jesteś podmiotem lirycznym.

    · Zgłoś · 3 tygodnie