śnieg i oddalenie — ten wiersz
który nie przemówi głosem żywego
gwiazda narodzin zgaśnie w pustce
i noc zastuka obcasem
o kocie łby
raz jeszcze
parasol gołębi wzniesie się
nad szare szeregi kamienic
te zmrużą okna
i cień je ściemni
gzymsami rzęs
a pod nimi zimne bluszcze
miasto moje miasto śpiące
w białej zamieci skrzydlatych aniołów
w ciemnościach posłane
sny żelazne