Mijają lata, a...
ponoć mądrość z wiekiem przychodzi.
Nie zawsze chciałem słuchać, lecz dziś...
wszystko na wierzch wychodzi.
Ty byłaś dobrą mamą
dawałaś mi serce na dłoni.
Czasem przeze mnie płakałaś,
dziś życie mi wszystko przypomni.
Słuchałem,
cierpiałem,
milczałem,
zbyt wiele o sobie nie mówiłem.
Nawet, gdy upadałem
ciągle Twym synem byłem.
Ty dużo się modliłaś,
ja wciąż oblewam egzamin...
Ty rozmawiałaś z Bogiem,
ja umiem tylko Go ranić!
Ty byłaś wzorem pokory,
ja tylko ciągle się złoszczę.
Ty potrafiłaś kochać,
ja nie potrafię - zazdroszczę...
Ty byłaś pełna wiary,
ja- wybacz mi, nie potrafię!
Zapał mam raczej mizerny
i pewnie do nieba nie trafię.
Zbyt rzadko Ci o tym mówiłem,
dziś poślę to słowo do nieba:
kocham Cię ciągle mamo,
tak bardzo mi Ciebie trzeba...
I choć wzbudzam chęć do poprawy,
brakuje mi wytrwałości,
Ty byłaś wzorem dla mnie,
człowieka i doskonałości.
Dziękuję za wszystko mamo,
w tym dniu szczególnie pamiętam.
Wierzę, że widzisz mą marność,
tam w górze i Jesteś święta!
...............................................
Ja nie jestem taki, jak Ty...
Autor: Piotr Dmitrzak
Rybnik 31.01.2026 r.