Z ulicy

kamilanikula


lubię dźwięk z ulicy

zawiasów od bramy

jakby ktoś o coś wołał

ale nie wiadomo kto do kogo

i nikt nie rozumie znaczenia

po co tak skrzypi

czy ktoś wychodzi

czy właśnie przyszedł


i te chwile kiedy się jest

samemu w domu

i trzask skądś

i okno się odezwie głucho

wiatrem w futrynie


i cisza w nocy jest większa

niż w dzień — ta bezwstydna


i odgłos burzy w ciemnościach

o której nie wie się

czy się zbliża czy omija

aż szum drzew ustaje


i można powiedzieć z ulgą

ale trochę z wyrzutem

że nic z tego









kamilanikula
kamilanikula
Wiersz · 2 lipca 2026