jest we mnie ten księżyc
czarne jego oblicze
w rzece metalu odbite
i oto pan z laską w ręce
pan w płaszczu długim
pan co nie śpi
puka w okno by zbudzić
rycerza co śni jeszcze
i ten mój anioł powstały
w zbroi obudzony
już idzie po tego
na wieki przeklętego
po drogach zawianych śniegiem
cień z oczami ognia
duch ten
który mnie strzeże