pysk co w wodzie
się przegląda
księżyc okrągły
w świerkowej koronie
czarny bóg bez imienia
czarne oczy otwiera
w czarną przepaść
i snuć się przyjdzie
nad tym brzegiem
rwącej rzeki melodia
co dogania i ucieka
i zatrzymać nie może
i zabierze z nurtem
rzuconą gałąź
pusty futerał