rozkołysz mnie, rozkołysz
na krawędziach łóżka
nagość niech się spotka
z podniecenia brzmieniem
oczy niezamknięte
niech zobaczą życie
niech się splotą ciała
na miłosnym szczycie
niech pokrzyczą usta
serc przspieszy bicie
rąk splecionych wilgoć
wzniesie nas w zachwycie
a potem się stańmy
na chwilę stopieniem
wstydu i miłości
my okryci cieniem