Obcy w obcym świecie

Moni Chaber

[497]


bez sensu

twoje usta

otwarły się

nie dla zaczerpnięcia

powietrza

nie dla łyknięcia

kawałka

zabitej ryby

która jeszcze

broniła się ościami...


nonsensowne

wasze twarze

w uśmiechu

napinały się

jak łuk

który celując

chcę pozbawić życia

ofiarę swą

oznaczoną

czerwonym punktem...


pozbawiona sensu

drwina

i jej dzieci

ostre jak gwoździe

w drzewie

umarłym

dla umarłych

nie popuszczają

z łańcuchów

umęczonej pamięci...


gdziekolwiek

skierują się nogi

i pójdzie

za nimi głowa

nie będzie

poduszki i kołdry

nawet siana

na okrycie

zdeptanej przez nich

podłogi...




Moni Chaber
Moni Chaber
Wiersz · 9 września 2026
anonim