Etykieta Artystyczna

falkon

gdy słońce wślizguje się

między mną a szczęście

pewnie fałszywe podszepty

jak rachunek różniczkowy.


trudność weryfikacji

nowoczesnych poglądów

w błękitny poranek

w sumie to drugorzędność.


pozwalam słońcu

dotykać twarzy

cud wskrzeszający

cień odwraca sytuację.


Szukam w powietrzu czasownika

by zespolić ze słońcem

o sprawach ludzkości

w niebiańskie formy.


Pisanina jest męcząca

bardziej od kolacji z ukochaną

zaspakaja apetyt romantyczny

to bardziej płaskie i nieświeże.


Kolekcjonuję uwielbienia

promiennej miłości

trudno skalkulować

omdlewającą zmysłowość.


znużenie przekracza moment krytyczny

rozmowy o sztuce, kosmosie i niczym

Jestem nowo przybyły

nie z plemienia Babbittów.


Z lotu ptaka podziwiam

słabość i pragnienia

Puszczam w ruch ruletkę

pisać pod zielonymi dębami.



Podkręcam wąsa. I tak wszystko za ciasne, jak spodenki z młodszego brata.

Jeszcze żebym zawiązał żmijowaty język w kokardkę, byłoby dobrze.

Szkoda, że nie wyszła mi wierszówka jak trzeba. Pokonferuję jeszcze,

w nowomodne ujęcia z większym przekonaniem. Może to robota nie tylko

dla próżniaków.











falkon
falkon
Wiersz · 10 września 2026
anonim