[493]
na smugach wieczornego księżyca
znów zbliża się twój wóz
zbuntowane ciało tańczy radość
nie wypuści mnie już
jak co wieczór czuję się trawiona
przez każdą z twoich paszcz
rozszarpana skóra, kły haczące
o zakrwawiony płaszcz
płynące oczy, skrzepła brudna krew
łącząca nas ślina
serce otwiera przedsionki, komory
jelito się zwija
we wzburzonych sokach żołądkowych
szukam swego końca
teraz już odjeżdżam z tobą wozem
wschodzącego słońca...
w zakrwawiony płaszcz - ale sens, intencja wypowiedzi Autora może być inna, i należy to zawsze uznać za poprawne!