Pogłos

Mateusz Hagel

Pogłos


ochrypłe ulice

wytrwale kamienne

zgłębiają samotność


mierzę kroki

od życia do życia

i odgłos

słowa przelotne

spadają jedno po drugim

żadne mnie nie dotyka


strach wydoroślał

i to odrębne bezsłowie

z braku człowieka

i ta kobieta zdrętwiała na ławce

wszystko to mnie omija bezgłośnie

nie krzyczy


czy to umarła przyszłość

czy to odbicie moje z

przybycia


modlitwa


nie jest to czas nieba

nie jest to czas piekła

to czas niczyj

wklęsły


opowieść samotności

w środku drogi


kobieta się uśmiecha

jest piękna

odchodzi

tyle skończonej miłości

zabiera ze sobą


teraz jest już całkiem niemo

tylko pacierz się porusza


daj mi jeszcze jedno drżenie

żeby skusić

krok następny


do życia

przyssało się powietrze

oddycham

myśli przechodzą w bezrymy

to nie jest samotność

to czas zamyślenia

co będzie


stawiam krok następny

i czekam


Andrzej Hagel



Mateusz Hagel
Mateusz Hagel
Wiersz · 26 września 2026
anonim