Spacer (wiersz klasyka)

Achmatowa Anna

 

O wierzch powozu zahaczyłam piórem.

W oczy spojrzałam mu - i serce drgnęło,

Przejęte nagle jakimś dziwnym bólem,

Chociaż nieszczęścia przyczyn nie pojęło.

 

Pod stropem nieba i chmur skłębionych

Wieczór żałością skuty cichą.

I niby tuszem nakreślony

Buloński Lasek ze starych sztychów.

 

Benzyny woń i bzu aromat,

Spokój, co czujną drga udręką...

On znowu dotknął moich kolan

Prawie nieczułą, obcą ręką.

 

1913, maj.

 

tłum. Wanda Grodzieńska


niczego sobie 1 głos
1 osoba ma ten tekst w ulubionych
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
2 758 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Achmatowa Anna

Inne teksty autora

[To serce nie odpowie echem na mój zew]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Kocie, nie idź...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

[W blaskach zachodu pożółkł świat]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

A mnie z tobą pijanym wesoło...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Niczym anioł, który zmącił wodę...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło