Literatura

Pogoda dla biedaków (dramat)

Marek Jastrząb

 

 

Są polityczne i moralne klimaty. Sprzyjające nacjom, bądź nie. Przywykliśmy uważać, że moralność nie tańczy z polityką w jednej parze i nawet gdy się spotykają na oficjalnych forach, to, klepiąc się po bańdziochach i na siebie przyjaźnie warcząc, zapewniają się o wzajemnej miłości. Z boku można by odnieść wrażenie, iż dmuchają w jedną trąbkę życzliwości. Lecz jest to wrażenie mylne i obliczone na uspokojenie publiki zapatrzonej w dające nadzieję gesty swoich przywódców.

 

*

Obrodziły nam turbulencje o różnym umaszczeniu i nie ma co się łudzić, że mamy czas na kunktatorstwo. Tego, cośmy spieprzyli, przespali, zostawili na święty nigdy, zatrzymać nie można i wiedzą o tym nawet ostatnie tumany; udowadnianie, że społeczne nastroje popsuły się nam po kokardę, ma co najmniej niewidoczny sens. Lecz politycy deklarują chęć zmierzenia się z problemem zagrożeń, a deklaracje te składają w imieniu swoich państw. Ma to pocieszyć ludzi, którym świat wali się na potęgę.

*

Moralność jest siostrunią braciszka Kutwy. Tenże Kutwa trzyma kasę, a jako, że jest ekonomicznym doradcą polityka, zanim wyrazi zgodę na uszczuplenie trzosa, to każdego tynfa trzy razy ogląda pod światło. Bada, przelicza i kalkuluje, czy posunięcie dyplomaty odpowiada finansowym możliwościom worka z mamoną.

 

Z tej przyczyny każdy kraj ma własną koncepcję wychodzenia z matni. Jeden obiecuje ile wlezie, sieje obietnicami, zapewnia i przysięga bez opamiętania, nie licząc się z konsekwencjami swoich deklaracji. Drugi rozważa, cedzi, zastanawia się nad każdą wypowiedzią. Pierwszy ma opinię rozrzutnego optymisty, drugi, choć też popełnia decyzyjne błędy, to są one mniejsze.

*

Dziwna i ciekawa jest ewolucja znaczeń słów. Ciekawa, bo fascynujące jest podążanie ich drogą. Odkrywanie ścieżek wiodących od pierwotnego, do obecnego ich rozumienia. Dziwna, bo miast przeobrażać się w stronę szlachetniejszą, zmierza w stronę troglodycką. Na przykład zaśniedziałe wyrażenie rycerz określające człowieka doszczętnie prawego, człowieka szlachetnego, na którym mogło się polegać, którego słowo, to nie był dym; ludzie tej proweniencji, wyginęli.

 

Lecz nie tylko słowa zmieniają znaczenia. Obyczaje podobnie, gdyż te, które brzmią swojsko w uszach zgreda, są nie do zaakceptowania przez pokolenie jego wnuków. Trzeba więc zastanowić się, czy myśląc o niepodległości, zgred i wnuk myślą podobnie.

O tym, jaka jest, pisał Sołżenicyn, pokazując prawdę o obozach. Między innymi, bo prócz niego, zajmowało się tym tematem wielu. Lepiej czy gorzej, w ten lub inny sposób, mieli Rosję za państwo dumne, szczycące się niezmierzonymi wiorstami. Duma jednak przemieniła się w pychę. A pycha poczęła rzutować na chorobliwe przekonania o wyższości swojego kraju nad innymi.

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
9 czerwca 2022, 22:06
"A pycha poczęła rzutować na chorobliwe przekonania o wyższości swojego kraju nad innymi." - należy to rozumieć dla siebie, taka pycha jest poprawna.
Krzysztof Kowalski.
Krzysztof Kowalski. 10 czerwca 2022, 12:55
W ciekawy sposób pan pisze , dlatego zaglądam do każdego nowego napisanego tekstu.
przysłano: 9 czerwca 2022 (historia)

Inne teksty autora

Porażka przez aklamację
Marek Jastrząb
Ściganie króliczka
Marek Jastrząb
W koło Wojtek
Marek Jastrząb
Wiek cyborga
Marek Jastrząb
Przyzwyczajenie
Marek Jastrząb
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca